
Władze ostrzegają lidera „Młodego Frontu” przed powrotem do polityki
– poinformował były więzień polityczny, Paweł Siewiaryniec, komentując na łamach strony internetowej charter97.org trzydniowe aresztowanie lidera „Młodego Frontu” Dzmitrija Daszkiewicza.
„6 listopada reżim zdecydował się na dwa ostrzeżenia: jedno osobiście dla Dzmitrija Daszkiewicza, drugie dla Europejczyków. Reżim daje do zrozumienia Dzmitrijowi Daszkiewiczowi, jeśli będziesz wskrzeszać „Młody front”, jeśli będziesz zajmować się pracą wśród młodzieży, możesz wrócić do więzienia, pomimo tego, że masz rodzinę i nadzór prewencyjny. To ostrzeżenie dla Daszkiewicza. Władza nie może go złamać, ale ostrzegają go.” – twierdzi polityk.
Według Pawła Siewiaryńca „w tej sprawie i młodzi frontowcy, i w ogóle wszyscy Białorusini powinni wspierać Dzmitrija, ponieważ jest to bardzo odważny chłopak, który nawet w ciężkich warunkach nadal walczy i daje przykład innym”.
„Drugie ostrzeżenie, to aresztowanie dziesięciu osób, które powitały Jurija Rubcowa, wcześniej, zatrzymanego za koszulkę „Łukaszenka, odejdź”. Ostrzeżenie to było skierowane do Europejczyków w oczekiwaniu na szczyt wileński. Takie sygnały reżim dość często wysyła przed decydującymi spotkaniami i treść ostrzeżenia jest następująca: „Jeżeli nie będziecie zapraszać Łukaszenki lub nie będziecie przyjmować naszej pozycji, to odbije się to na opozycji”. To jest po prostu dzika i bandycka pozycja, ale dla obecnego reżimu białoruskiego jest to całkowicie normalne. Po tych zatrzymaniach rozmawiałem z przedstawicielami europejskich ambasad, a oni potraktowali to jako ostrzeżenie skierowane do Europy” – powiedział były więzień polityczny.
Przypomnijmy, że lider „Młodego Frontu” zatrzymany został 6 listopada w pobliżu centrum handlowego za zbieranie podpisów. Z początku, działacza przywieziono do Centralnego Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Mińsku, a potem do sądu. Sądzono go za niepodporządkowanie się milicji. W rezultacie, sędzia Walery Jeśmian skazał działacza na trzy dni aresztu.