Dwa nurty w siłach opozycyjnych. Wywiad z Witalem Rymaszeuskim

Wielu białoruskich urzędników, przedstawicieli wielkiego biznesu zostało wpisanych na  tzw. «czarną listę» Unii Europejskiej. Oznacza to, że nie wolno im odwiedzać krajów Europy, a także ich aktywa pieniężne powinny być zamrożone. Być może głównym warunkiem wycofania listy jest uwolnienie więźniów politycznych. Jednak jak mówi Wital Rymaszeuski współprzewodniczący BChD, osoby z czarnej listy uciekają się do innych metod, aby zostać z niej wykreślonymi. О tym polityk opowiedział palitviazni.info.

Wital Rymaszeuski: Wiem, że białoruscy oligarchowie aktywnie wykorzystują prawne możliwości odwoływania się od wpisania ich na listę osób nie mogących wjechać do krajów Unii Europejskiej. Składają skargi do sądów europejskich, niektóre sprawy udało im się nawet wygrać.  Po pierwsze problem tkwi w tym, że robi się to niepublicznie.  Oligarchowie przez kancelarie prawne, przez wynajętych prawników twierdzą, że zostali umieszczeni na  liście bezprawnie, że nie finansują działań przestępczych wobec reżimu Białorusi. To, że nie chcą tego upubliczniać jest całkowicie zrozumiałe, ponieważ w przeciwnym razie byłoby na tyle dużo kontrargumentów przeciwko ich twierdzeniom, na rzecz tego, że wprowadzenie ich na czarne listy jest całkowicie uzasadnione.  Dla mnie jest zrozumiałe, że stanowisko Unii Europejskiej obecnie jest dość lojalne w stosunku i do reżimu i do samego kraju.  Apelują na wszelkie sposoby o dialog. Ale takie kroki, jak zmniejszenie listy osób nie mogących wjeżdżać do krajów UE, w tym przypadku chodzi o oligarchów, są po prostu nie do przyjęcia. Przecież ani jedno żądanie Unii Europejskiej nie zostało spełnione: za kratami nadal przebywają więźniowie polityczni.  Zresztą  najbardziej niebezpieczne jest znalezienie się na czarnej liście oligarchów, którzy chcą teraz skreślenia z listy, legalizacji swojego kapitału, swobodnego podróżowania po krajach Unii Europejskiej.

 – Czy zmieniła się w jakiś sposób sytuacja praw człowieka na Białorusi? Wkrótce odbędzie się szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, zaproszenia do krajów uczestniczących zostały już wysłane, czy zmienią się jakoś stosunki z Zachodem?

Wital Rymaszeuski: Uważam, że sytuacja zmienia się w gorszą stronę. Teraz mamy nowe prawo wyborcze, które będzie miało charakter bardziej dyskryminujący, to jest jeszcze bardziej ograniczają opozycyjne partie polityczne i ruchy w kampaniach wyborczych. Mamy również nowych więźniów politycznych, po raz kolejny władze kraju przypomniały sobie haniebny artykuł  193.1 – działalność w imieniu niezarejestrowanej organizacji.  Oprócz tego ma zastosowanie artykuł o zdradzie państwa w stosunku do wyznawców chrześcijańskich, działaczy społecznych. Dlatego uważam, że sytuacja w kraju pogarsza się. W ten sposób władze przygotowują się do następnych wyborów. Dlatego co tyczy się  stanowiska Unii Europejskiej, to  polityka zależy od woli i decyzji europolityki.  A to co zależy od nas, od białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego, o tym trzeba mówić i warto mówić, że nie jest do przyjęcia wybielanie białoruskich oligarchów, że zabroniona jest  w niektórych państwowych mediach publikacja o tych osobach, o których pisze się, że ci ludzie uczciwie zarobili swój pierwszy kapitał.  Ale przecież to nieprawda. Współcześni białoruscy oligarchowie nie zarabiali uczciwie. Prawie wszędzie jest korupcja, to jest pomoc władzom białoruskim.

 – W jaki sposób można wyjaśnić pojawienie się takich artykułów w niezależnych mediach? Czy ktoś coś przeoczył czy specjalnie pisane są takie artykuły?

Wital Rymaszeuski: Wie Pan, to wszystko planowana polityka. Rzecz w tym, że w białoruskiej demokratycznej społeczności istnieją  powiedzmy dwa nurty. One i dzielą, przy czym zasadniczo i ruch i organizacje, a także nawet prywatne publikacje. Pierwszy nurt do którego należy  Białoruska Chrześcijańska Demokracja uważa, że współpraca z obecnie istniejącym reżimem jest niemożliwa, nie można wykazywać lojalności w zamian za lojalność,  a nastepnie wytargować sobie jakieś dywidendy. Uważamy, że należy organizować protesty społeczne, presje. To nie znaczy, że opowiadamy się za jakimiś brutalnymi metodami, ale przede wszystkim opowiadamy się za tym, że pozostaje nam realnie liczyć tylko na własne siły, wsparcie społeczeństwa i domagać się od reżimu ustępstw w każdej dziedzinie. A drugi prąd jest przekonany, że z Łukaszenką można grać, można się targować, można nawet przekonać bliskich reżimowi oligarchów. Czasami starają się przekonać urzędników bliskich władzy. Działalność tego nurtu będzie bardziej bezpieczna w tym sensie, że dla siebie są w stanie wynegocjować bezpieczeństwo. Ale warto zdawać sobie sprawę, że to wszystko będzie tylko do pewnego czasu, dopóki aż nie zostaną zniszczeni  bardziej twardzi i zasadniczy przeciwnicy reżimu. Logika zaś obowiązującego reżimu nie jest taka, aby iść na ustępstwa, a stosunki z Unią Europejską są  tego odzwierciedleniem. I dlatego kroki ukojenia reżimu uważam zupełnie za nieprawidłowe. W efekcie może to doprowadzić nawet do katastrofy, w rezultacie której mogą ucierpieć wszyscy.

 – Co tyczy się tych form walki bez przemocy, które mają przyciągnąć białoruskich obywateli?

Wital Rymaszeuski: Jest to paradoksalne, ale obecnie Białorusini, aby chronić swój majątek, wolność, swoje prawo mogą tylko i wyłącznie protestować bez  przemocy. I jest to świadomie czynione  przez obywateli, nawet bez udziału organizacji społecznych, opozycji. W tym pozostajemy w tyle, ponieważ organizowane są spontaniczne jakieś akcje, strajki, akcje protestacyjne np. przeciwko zabijaniu zwierząt hodowlanych. I tam, gdzie ludzie wychodzą protestować  udaje im się choć na chwilę zatrzymać reżim i chronić siebie. Wszelkie takie solidarne działania przynoszą sukces i to jedyne takie solidarne działania w walce z obowiązującym reżimem. W historii nie było przypadków, aby gdzieś reżim szedł na ustępstwa wobec obywateli własnego kraju.  Dochodziło do tego wyłącznie dzięki zorganizowanym protestom, walce bez przemocy. I  to jest też droga Białorusi. Przypomnę, że bezpodstawna kolaboracja  również prowadzi do zniszczenia i samych kolaborantów. Oczywiście  nie mam prawa osądzać wielbicieli tego drugiego nurtu. Ale myślę, że ich droga jest jednak błędna. A nawet niebezpieczna zarówno dla nich samych, jak i dla przyszłości Białorusi. Obecnie sytuacja gospodarcza pogarsza się, bezprawie również się rozszerza i dlatego Białorusini będą coraz częściej wyrażać swoje niezadowolenie, coraz częściej będą miały miejsce spontaniczne akcje, a naszym zadaniem jest uczynić walkę Białorusinów bardziej skuteczną .

 

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые