Dzmitrij Barodka: Społeczeństwo jest gotowe i pragnie zmian

Więźniowie sumienia na Białorusi nadal są za kratkami, obserwatorzy i politycy są zdania, że władze Białorusi nadal handlują więźniami politycznymi. Wkrótce jednak sytuacja powinna się zmienić, uważa Dzmitrij Barodka, koordynator kampanii obywatelskiej “Razem dla Białorusi”. Dlaczego i jakie są tego przyczyny,  polityk opowiada palitviazni.info.

Dzmitrij Barodka: Uważam, że obecnie, w porównaniu z poprzednimi latami, sytuacja nie zmieniła się zasadniczo. Przecież więźniowie polityczni nadal przebywają za kratkami. I ile razy białoruskie społeczeństwo obywatelskie, organizacje polityczne nie domagałoby się ich uwolnienia, ile razy nie wzywano by przedstawicieli krajów europejskich, aby zajęli kluczową pozycję i przyczynili się do ich wyzwolenia; nic w zasadzie się nie zmieniło. Z jednej strony Unia Europejska próbuje podjąć jakieś kroki w stosunku do władz białoruskich, dlatego pewne osoby zostały wykluczone z listy nie mogących wjeżdżać do UE.  Ale reżim białoruski nie idzie w tym kierunku. Kompromisów nie widzimy, a widzimy, że trzyma się swego i wymaga nawet, aby dialog między Brukselą a Mińskiem odbywał się właśnie na jego warunkach i takie jest jego stanowisko.

– Unia Europejska wyraziła także swoje zasadnicze stanowisko. W ten sposób obie strony pozostają przy swoim zdaniu. Czy ta sytuacja jakoś się zmieni, czy nadal będziemy mieli pat?

Dzmitrij Barodka: Myślę, że taki zastój potrwa tylko do 2015 roku. A mianowicie do wyborów prezydenckich w naszym kraju. I wtedy ujrzymy grę, prawdziwy handel ze strony Łukaszenki. Tym bardziej, że ten handel ludźmi praktycznie nigdy się nie kończy. Ale przed ważnym wydarzeniem politycznym w kraju – wyborami prezydenta, zobaczymy wiele tych kompromitujących procesów.

– Zwykle, gdy chodzi o handel więźniami politycznymi, mówimy tylko o dwóch stronach: reżim i UE, ale dlaczego nie mówimy o społeczeństwie obywatelskim w kraju? O obywatelach? Jaki wpływ na dzisiejszą sytuację mają siły społeczno-polityczne w kraju?

Dzmitrij Barodka: Niestety ani polityczne, ani okołopolityczne struktury w naszym kraju na dzień dzisiejszy nie mają większego wpływu na społeczeństwo białoruskie. Ale mogą być pewnym głosem, który może brzmieć w imieniu demokratycznych przedstawicieli Białorusi. I ten głos może zostać usłyszany na Zachodzie. Niestety, obecnie zauważmy również, że niektórzy politycy zaczynają mówić o konieczności dialogu z władzami. Zgadzam się z tym w zasadzie: dialog jest bardzo potrzebny. Ale pod pewnymi warunkami.

– Uwolnienie więźniów politycznych?

Dzmitrij Barodka: Tak.

– Wiemy o niewielkim wpływie polityków opozycyjnych na społeczeństwo, więc dlaczego nie widzimy wyjścia z tej sytuacji? Jak to zmienić?

Dzmitrij Barodka: W rzeczywistości jeśli byłaby odpowiedź na to pytanie, to nie byłoby takiego problemu. Niestety istnieje on od prawie dwudziestu lat. Wydaje mi się, że będzie można coś zmienić wtedy, kiedy białoruskie siły demokratyczne będą mówić jednym głosem. Dziś widzimy, że istnieje podział zarówno na Białorusi, jak i poza jej granicami wśród przedstawicieli struktur demokratycznych. I widzimy, że każda ze struktur ma swoje osobiste przesłanie. Oczywiście istnieje zgoda, ale tylko w określonych sprawach. Jest wspólne stanowisko co do więźniów politycznych, ale w innych sprawach są znaczne rozbieżności. Ale oprócz jednego głosu, trzeba również dotrzeć do polityków europejskich, polityków innych państw, że Białoruś to ciekawy kraj dla Unii Europejskiej, dla USA. Nawiasem mówiąc, jest to możliwe. Na razie nawet Unia Europejska praktycznie nie zwraca uwagi na Białoruś i stawia kroki, powiedzmy w kierunku humanitarnym.

– Co dotyczy społeczeństwa białoruskiego, często słyszymy, że obywatele naszego kraju albo są zastraszeni, albo nie mają dostępu do informacji, w jaki sposób rozwiązać te problemy i sprawić, aby ludzie byli bardziej aktywni?

Dzmitrij Barodka: Myślę, że problem tkwi nie tylko i wyłącznie w społeczeństwie białoruskim, ale przede wszystkim w liderach społeczeństwa obywatelskiego, liderach partii politycznych, którzy na dzień dzisiejszy nie mogą nic zaoferować społeczeństwu. Społeczeństwo chce zmian. Obywatele chcą walczyć o swoje prawa, ale obecnie nie ma prawdziwych przywódców, którzy mogliby stanąć na czele tego ruchu. Obserwuję akcje protestacyjne podczas kampanii wyborczych, są bardzo silne, ludzie wychodzą pomimo zastraszania, mimo zagrożenia, ludzie wychodzą na ulice i są gotowi walczyć o swoje prawa. Chcą wyjść i raz na zawsze rozwiązać problem. Niestety nie ma takiej organizacji, która mogłaby stanąć na czele, powiedzmy, tego procesu, tego ruchu protestacyjnego.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые