Paweł Sewiaryniec: Zmiany w Białorusi powinny zajść wkrótce

Za dwa miesiące zakończy się wyrok współprzewodniczącego BChD Pawła Sewiaryńca. Polityk odbywa karę za Płoszczę -2010 w komendanturze specjalnej we wsi Kuplin, rejon prużański. Paweł powiedział palitviazni.info, że w okresie swojej „chemii” (rodzaj aresztu o złagodzonym rygorze), otrzymał ponad dwa tysiące listów, dzięki tej korespondencji nawiązał wiele nowych znajomości.

– Paweł Sewiaryniec: Bez względu na wszystko, myślę, że mój czas podczas„chemii” udało mi się spędzić w miarę twórczo.

– Pawle, niedługo wypuszczą Dzmitrija Daszkiewicza. Jeszcze w okresie jego odsiadki ustanowiono nad nim nadzór prewencyjny. Czy spodziewa się jakichś ograniczeń wobec siebie?

– Paweł Sewiaryniec: Studiowałem w kodeksie karnym te artykuły, które regulują nadzór prewencyjny. I prawo precyzyjnie stanowi, że przepis ten nie stosuje się wobec osób odbywających karę w trybie „chemii”. Ograniczenie to stosuje się często wobec osób wypuszczonych z więzień. W naszym reżimie jednak nie mam pewności nawet czy za te dwa miesiące wyjdę na wolność, a po drugie, nie mam pewności, czy czegoś nowego nie wymyślą. Prawo u nas przypomina dyszel i doskonale o tym wiemy. No, a po trzecie wyjście na wolność w naszych warunkach, to wyjście na ograniczoną wolność numer dwa. Cały kraj żyje w takich warunkach.

– Wcześniej dość często stosowano zwrot „były więzień polityczny”. Ostatnio sytuacja mocno się zmieniła i dziś zwrot ten jest już nieaktualny. Jak Pan sądzi, co spowodowało takie zmiany w kraju?

– Paweł Sewiaryniec: W istocie, zmiany te zawierały się w tym, że władze zaprzestały szukać wszelkich kreatywnych dróg i wciąż ci sami ludzie są podejrzewani i wywołują swoją postawą i działalnością negatywne reakcje władz, które tych ludzi starają się złamać, lub uciszyć wszelkimi dostępnymi sposobami. Przykładem tego jest Jaromienak, Parfiankou.. I to jest całkowicie naturalna logika rozwoju reżimu dyktatury. To wyrasta z samej grzesznej natury ludzkiej: pragnienie nieograniczonej władzy. Jeśli nie powstrzymuje się tego pragnienia własnym wysiłkiem lub z pomocą społeczeństwa, wówczas osiąga się takie rezultaty: branie zakładników, przykręcanie śruby, zastraszanie społeczeństwa.

– Logika ta, jednakże dowodzi, że działania władz tracą tę logikę coraz mocniej. Trudno zrozumieć sens zatrzymania księdza Uladzimira Lazara, oskarżenie Andreja Hajdukowa.

– Paweł Sewiaryniec: Uściślę tu, że mówimy o logice rozwoju zła. Mania, podejrzliwość – to cechy nierozerwalne dyktatury. Ludzie myślący takimi kategoriami znajda tu swoje miejsca na najwyższych stanowiskach i będą podejmować decyzje. W końcu jednak kraj dojdzie do takiego momentu, gdzie dykatura po prostu się rozpadnie. Zarówno u ludzi, jak i u Boga istnieje granica cierpliwości. Kropla, która przepełni czarę. I to będziemy oglądać i w naszym kraju.

– Co może być tą kroplą dla Białorusinów?

– Paweł Sewiaryniec: Faktycznie, Białorusini są cierpliwi, ale jeśli już dojdzie do granicy, to najlepiej wiać … Widzieliśmy to w latach 90-tych, gdy kończyła się cierpliwość. Były i inne przykłady odwagi, ofiarności. To był fakt. Białorusini występowali, głównie z żądaniami w obszarze ekonomii. Możliwe, że protest Białorusinów nie był tak jaskrawy jak u Ukraińców, czy Polaków. Ale zrobimy to po białorusku i zrobimy na pewno. Natomiast kiedy to się stanie zależy od nas samych. Od tego jak każdy z nas wykona swoją część, tę od niego zależną. Jestem przekonany, że sytuacja w kraju szybko się zmieni. Nawet w najbliższych miesiącach. Czasy się zmieniły i nie ma sensu tracić na zmiany całych dekad.

– Pawle, a kwestia warunków w więzieniach. Ze skromnych doniesień z więzień dowiadujemy się, że na więźniów stale wywierana jest presja, stosowane są tortury. Jak nadzorcy z „chemii” traktowali Pana?

– Paweł Sewiaryniec: Na „chemii” jest wiele ograniczeń. Przede wszystkim nie wolno się swobodnie przemieszczać. Bez pozwolenia naczelnika nie wolno nawet odejść 50 kroków. Istnieją również ograniczenia czasowe. Praca przymusowa. Roboczy dzień to minimum osiem godzin. W komendanturze trwa natomiast przegląd programów telewizji białoruskiej. Wiele kontroli. Ale to nie więzienie. Można korzystać z telefonów komórkowych, nie zabraniają spotkań z przyjaciółmi, znajomymi. Jest również czas wolny. W porównaniu do warunków, w jakich znalazł się Mykoła Statkiewicz, Aleś Bialacki i inni więźniowie polityczni jest ut o wiele lżej. Jeśli chodzi o stosunki z administracją, to wszystko było spokojne. Wszyscy rozumieli, że jeśli tu wywrą otwartą presję, to informacje o tym od razu trafią do internetu, dowiedzą się o tym ludzie. Nikt z naczelników milicji nie życzy sobie zostać osobą, której nikt nie poda ręki nawet w ich rodzinnym mieście. Sytuacja w więzieniach jest o wiele trudniejsza, ponieważ nie dochodzą stamtąd informacje. Tam ta zasada działa, co scala mocno penitencjarną strukturę kraju.

– A na ile pomocna może być groźba przyszłej lustracji w kraju? Dziś, gdy mamy ogromną ilość więźniów politycznych, mamy również szansę dowiedzieć się o tych, którzy brali udział w torturowaniu więźniów sumienia. Jaki los ich czeka?

– Paweł Sewiaryniec: Moje zdanie i stanowisko BChD jest dość proste: wszystko powinno odbyć się zgodnie z prawem. Jeśli określone jednostki złamały prawo, to powinny one odpowiedzieć za to zgodnie z tym prawem, wliczając w to konwencje międzynarodowe. Należy jednak unikać zbiorowej pomsty. Nie ma potrzeby przeprowadzać masowej lustracji osób zajmujących stanowiska w administracji. W końcu większość urzędników odpowiada głównie za decyzje gospodarcze. W rzeczywistości jednak ci, którzy łamali prawa osób, społeczeństwa, uderzali w podstawy niepodległości, ci przede wszystkim powinni odpowiedzieć. Lub niech uciekają i ukrywają się do końca życia w innych państwach. Przede wszystkim, jeśli zostało złamane prawo, należy za to odpowiedzieć.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые