Anatol Labiedźka: Nasza najważniejsza broń to mówić prawdę bez lęku

Czego jest więcej, prawdy, czy myśli artystycznej w utworze „108 dni i nocy za murami KGB”, opublikowanym w sieci, autorstwa Anatola Labiedźki, przewodniczącego ZPO (Zjednoczonej Partii Obywatelskiej)? Jak społeczeństwo powinno reagować na informacje o torturach przeprowadzanych na więźniach politycznych w więzieniach? O tym dla palitviazni.info opowiedział sam Anatol Labiedźka.

Anatol Labiedźka: Utwór jest obecnie dostępny na stronie Radia Swaboda, napisany został w formie więziennego pamiętnika,  zawiera moje zapiski z okresu, gdy byłem przetrzymywany w areszcie KGB, oraz te, które napisałem trzy tygodnie po wyjściu z „amerykanki”.

– Jak sam Pan charakteryzuje tę książkę: czy to utwór literacki, czy bardziej dokument?

Anatol Labiedźka: Uważam, że to powinien każdy osądzić sam. Raz mi już mówiono, że to bardziej utwór literacki, jednak jego treść, opisywane zdarzenia i osoby to rzeczywistość, fakty, które miały miejsce za kratami aresztu KGB po wyborach prezydenckich.

– Czy publikacja książki nie wiązała się z jakimś niebezpieczeństwem? Opisywane przez Pana zdarzenia nie mieszczą się w głowie, zwłaszcza, gdy uświadomimy sobie, że działy się dziś, w XXI wieku w centrum Europy.

Anatol Labiedźka: Oczywiście miałem trudny wybór. Cóż jednak poradzić? Często stajemy przed wyborami, w wielu mniej istotnych kwestiach, a czasem w naprawdę poważnych sprawach. Jestem jednak pewien, że postąpiłem prawidłowo. Do dziś wielu byłych aresztowanych z „amerykanki” dość ostrożnie opowiada o swoich przeżyciach. I ja w pełni rozumiem dlaczego. Ich słowa mogą wywołać nieadekwatną reakcję u nie do końca adekwatnych osób, których opisuję. Prawdę należy ujawniać. To pozwoli zwiększyć szanse na to, by podobne zdarzenia nie powtórzyły się w przyszłości. Lub zmniejszyć skalę zjawiska. To czy uda się osiągnąć ten cel, tego nie wiadomo, to pokaże czas. A Białoruś nadal niesie ze sobą realne zagrożenia, zwłaszcza dla tych, którzy zajmują się polityką.

– Takich przykładów jest dość sporo, nawet dziś, tym bardziej, że przez dwa i pół roku po ostatnich wyborach prezydenckich w więzieniach siedzą kandydaci na ten urząd. Mamy wiadomości, że tortury w więzieniach stosowane są nawet po publikacji raportów dotyczących tych tortur i ich stosowania za ścianami aresztu.

Anatol Labiedźka: Najważniejszy problem dnia dzisiejszego to fakt, że wśród nas, Białorusinów brakuje solidarności. Istnieje silna solidarność za murami i poza kratami. Najistotniejsza część naszej inicjatywy ogniskuje się wokół „amerykanki”. Sytuacja ma się tak, że wszyscy chyba powinniśmy przejść „amerykankę”, by zrozumieć, co się naprawdę dzieje w kraju. Tylko wówczas znika postawa „moja chata z kraja”, znika obojętność i pojawia się solidarność. Ale o tym trzeba mówić, pisać, informować. Jednak książka sprawy nie załatwi. Natomiast połączenie wysiłków wszystkich, którzy przeszli przez różnego rodzaju instytucje: „amerykankę”, Okrestina, „wołodarkę”, więzienia, przyniesie z sobą ogromną moc. Jeśli nie będziemy milczeć, lub przestaniemy o tym rozmawiać tylko w kuchni, przenosząc ten temat na spotkania, konferencje prasowe, kampanie społeczne, wówczas da to o wiele większe wyniki. Oczywiście do wszystkiego dochodzi kwestia rozpowszechniania informacji. O tym jednak należy również wiele i szeroko mówić.

– Sytuacja praw człowieka jest dość trudna. Jeśli by jednak przyjrzeć się mapie politycznej, to możemy przekonać się, że dyktatury obecne są w wielu państwach świata. I tam tez znajdują się więźniowie polityczni. Natomiast w kwestii handlu więźniami politycznymi, to zjawisko praktycznie niespotykane poza reżimem Łukaszenki. Skąd to się według Pana bierze?

Anatol Labiedźka: Wszystko zależy od formuły. Uważam, że taki barter nie istnieje w formie bezpośredniej. Jeśli jednak zbadamy szczegóły, da się zauważyć istnienie takiego zjawiska. Oczywiście nikt nie formułuje podobnych umów w sensie prawnym, jednak w aspekcie faktycznym widać, jak władze przekształcają ludzi w towar, którym następnie dokonują handlu. A społeczność międzynarodowa, niestety, dostosowała się do tej gry. Gra toczy się przede wszystkim w politycznych kuluarach, gdzie więźniowie polityczni oferowani są w transakcjach barterowych. I to jest, niestety, rzeczywistość. Myślę, że najważniejsze to rozpowszechniać te informacje, akcentować takie wydarzenia. Ludzie, zwłaszcza za granicą, obywatele innych państw, powinni wiedzieć o tej praktyce. Myślę, że to pomoże społeczności międzynarodowej lepiej zrozumieć istotę białoruskiego reżimu.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые