Maryna Adamowicz: Mykoła był gotów przyjąć swój los

Mykoła Statkiewicz, więzień polityczny, były kandydat na prezydenta Białorusi obchodził 57 urodziny. Obecnie odsiaduje on wyrok w mohylewskim więzieniu nr 4. To, co obecnie liczy się dla niego najbardziej, to wsparcie i wyrazy solidarności – mówi żona polityka Maryna Adamowicz.

RR: Jak Państwo się poznali? Czym on Panią zainteresował?

Maryna Adamowicz: To bardzo intymne pytanie. Nasz wspólny przyjaciel, Mikołaj Michnowski, dosłownie zamęczał mnie opowieściami o tym, jakim Mykoła Statkiewicz jest „wspaniałym facetem”, oraz o tym, jak „założył on niedawno Białoruskie Stowarzyszenie Wojskowych”. A poznaliśmy się bardzo dawno, w urodziny tegoż Mikołaja Michnowskiego. Pełno było wtedy pięknych, młodych oficerów, przedstawicieli Związku Oficerskiego Białorusi.

RR: Co Pani myśli o Statkiewiczu jako polityku?

Maryna Adamowicz: Wyrażę subiektywne zdanie, ale myślę, że na dziś ci, którzy znajdują się za kratami, w tym i Mykoła, to właśnie ludzie zajmujący się polityką w Białorusi. Tylko oni zresztą, bez względu na koszty, za cenę swojej wolności i zdrowia i do pewnego stopnia również życia, bronią ideałów demokracji i szans na demokrację w Białorusi.

RR: Kiedy spodziewa się Pani zobaczyć Mykołę na wolności?

Maryna Adamowicz: Oczekuję go każdego dnia, jednak każdy sygnał dający nadzieję wydłuża w moim odczuciu ich wyroki.

RR: Pojawiają się opinie, że nie należy naciskać na rehabilitację więźniów, skupiając się bardziej na uwolnieniu. Jak Pani to widzi?

Maryna Adamowicz: Istnieją zasady najważniejsze, z których nie wolno rezygnować, jeśli chcemy jakiejkolwiek przyszłości dla tego kraju. Człowiek ma prawo do sprawiedliwego procesu, do wolności, człowiek skazany niewinnie ma prawo do rehabilitacji. Myślę, że mówimy tu o jednym z podstawowych praw człowieka. Odstępowanie od niego w imię tymczasowych i dość niepewnych możliwości jest niedopuszczalne. A co takiego zrobiono, by ludzie ci wyszli na wolność?

Mykoła przypomina, że niezależnie od sytuacji i możliwości uzyskanie rehabilitacji wszystkich ofiar sądowych i administracyjnych represji politycznych powinno pozostawać podstawowym żądaniem. I to stanowisko wspierane jest życiem i działaniami wszystkich skazanych. Jeśli wielu wytrzymało trzy lata, a Mikołaj Autuchowicz wytrzymał prawie pięć – to ludzie ci mają już całkowitą pewność swej racji i swego prawa nazywania się prawdziwymi ludźmi.

RR: Jaki był najtrudniejszy moment w całym tym okresie i jak Pani go przetrwała?

Maryna Adamowicz: Najtrudniejszy moment był, gdy nie można było otrzymać żadnej informacji, pomiędzy połową lipca a początkiem grudnia 2011, kiedy to od Mykoły nie dotarł ani jeden list. Dwa z jego listów politycznych wyszły nielegalnie, po czym w ciągu tygodnia uznano, że umyślnie naruszył regulamin zakładu karnego, przez co dwa razy skazywano go na karcer, a następnie izolatkę, a po miesiącu przeniesiono go do więzienia w Mohylewie.

RR: Czy był moment, gdy czuła się Pani pokonana przez taki los?

Maryna Adamowicz: Głupstwa. Ani razu.

RR: Jakie zasady, jakie cechy charakteru pozwalają Mykole wytrzymywać to, czemu jest poddawany?

Maryna Adamowicz: Niewzruszona wiara w obraną drogę, co brzmi patetycznie, jednak on faktycznie ma już swoją wybrankę do końca życia i jest nią Białoruś. Dla jej przyszłości robi i będzie robił wszystko, co tylko możliwe. Był gotowy przyjąć swój los, swój krzyż, co tez i uczyniła. Nie bacząc na ciężkie próby nie przestaje być romantykiem.

Oprócz tego, jest on przedstawicielem starych rodów białoruskich. Mykoła pamięta 14 lub nawet 15 odnóg swojego drzewa genealogicznego, sięgając jeszcze do XVI wieku. Po mieczu jest z rodu Statkiewiczów, a po kądzieli, z rodu Wołodkowiczów.

Jeśli człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że stoją za nim pokolenia przodków, obrońców Ojczyzny, to ta świadomość bardzo wzmacnia. Dlatego on jest w stanie przywrócić Białorusinom pamięć tego, co posiadają i o co warto walczyć, że stoją za nimi wieki i pokolenia ludzi walczących o tę ziemię. Czyli wszystko to, czego chce nas pozbawić tak zwana władza. Bo tworzy się takie wrażenie, jakby całe życie rozpoczęło się w roku 1994.

Mykoła Statkiewicz został skazany na 6 lat pozbawienia wolności za organizację masowych zamieszek. Ze wszystkich kandydatów na prezydenta z roku 2010 jako jedyny znajduje się dziś w więzieniu, również ponieważ kategorycznie odmawia pisanie wniosku o ułaskawienie na ręce Łukaszenki.

racyja.com

Другие политические заключённые