“Wcześniej myslałam, że u nas w kraju jest wszystko w porządku, teraz widzę jak się myliłam”

Matka oskarżonego o szpiegostwo wyjaśnia dlaczego nie stawiła się przed sądem, określa, czy można syna nazwać więźniem politycznym, oraz opowiada o swoich nadziejach.

Euroradio: Na początku procesu pani syna, nie przyjechała pani do Witebska z rodzimego Nowopołocka, pojawiła się jednak tam pani gdy proces się nie odbywał. Dlaczego?

Olga Hajdukowa: Przekazałam paczkę Andrejowi i złożyłam  na ręce przewodniczącego składu sędziowskiego wniosek o pozwolenie na widzenie z synem. Wniosek przyjęto i powiedzieli mi, że zadzwonią z odpowiedzią, lub przekażą mi ją przez adwokatów. Czekam z nadzieją na wezwanie do sądu i widzenie z synem.

Euroradio: Co mówi adwokat o przebiegu procesu, jak Andrej się trzyma?

Olga Hajdukowa: Andrej chorował, miał gorączkę, teraz jednak czuje się normalnie, został mu tylko kaszel. Nie pozwalają mu zabierać wody do sądu – to dziwne. Nawet małej butelki! Mówią, że to niewłaściwe. A poza tym, zachowuje się godnie, odpowiada na pytania.

Euroradio: Pojawiły się w internecie artykuły, że matka nie pojawiła się w sądzie, bo ją “zastraszyli” i wstydzi się spojrzeć synu w oczy…

Olga Hajdukowa: A tych, co tak piszą wpuścili na salę sądową?

Euroradio: Nie wydaje nam się, by nawet próbowali tam się dostać…

Olga Hajdukowa: To po pierwsze. A po drugie — ci, którzy jednak się pojawili nie mogli wejść nawet do budynku sądu. Adwokat powiedział mi jednoznacznie: “Nie wpuszczą pani”. Co więc miałam tam robić, wymachiwać pięściami, boksować powietrze?! Nie mam do tego prawa. Poniżać się przed kimkolwiek. Powiedzieli mi, że nie wolno, więc nie wolno. Dlatego nie pojechałam. Dostanę wezwanie jako świadek w sprawie, to pojadę. Albo jak pozwolą na widzenie z synem. Polityka nie jest dla mnie tak ważna, jak to, żeby mi syna jak najszybciej wypuścili. To normalne pragnienie każdej matki.

Euroradio: Kiedy usłyszała pani o synu: “Szpieg!”, jak pani zareagowała?

Olga Hajdukowa: Szokiem! Moją reakcją był szok! To przerasta wszelkie wyobrażenie! To jakiś absolutny wymysł.

Euroradio: Czemu zatem, według pani, zajęły się nim służby specjalne?

Olga Hajdukowa: Znalazł się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Mój syn nikomu nie groził, po prostu robił swoje: był w sztabie Sannikowa, brał udział w kampanii wyborczej Natalii Waliajewej, Filimonowa, był obserwatorem podczas wyborów. Uprzedzano go, ale on robił swoje, nie zmieniał przekonań. Ale teraz nie to jest ważne, a to, by obrona zadziałała właściwie i żeby on tak pokierował swoim działaniem, żeby stamtąd jak najszybciej wyjść. Nie “nagrywają” mu przecież uczestnictwa w protestach, czy zabór czegoś tam, a “nagrywają” mu poważny wyrok za konkretną sprawę. Skąd mają dowody, co prawda, nie wiadomo, ale co prawda, to prawda.

Euroradio: Co pani myśli o tym, że sprawą pani syna interesują się w znacznym stopniu przedstawiciele opozycji i społeczeństwa obywatelskiego, oraz niezależni obrońcy praw człowieka i media? Nie zawsze i nie każdemu to pasuje…

Olga Hajdukowa: Uważam, że to dobre wsparcie. I dziękuję wszystkim ludziom za udzielone wsparcie. Należy jednak rozgraniczyć – posądzany jest o konkretne przestępstwo a nie działania polityczne. Wiadomo jednak, że trafił tam za swoje przekonania, za odmienne poglądy.

Euroradio: Powiedziała pani, że pani syna “uprzedzano”. A pani miała przez niego problemy w pracy?

Olga Hajdukowa: Było kilka rozmów o synu, nie będę wymieniać z nazwiska z kim. Powiedziałam im, że on jest człowiekiem dorosłym i myślącym… Rozumieliśmy doskonale z mężem jak to się może skończyć, on jednak zawsze mówił, że nie robi nic naprawdę nielegalnego. Poza tym, żadnej presji nie odczuwaliśmy.

Euroradio: A jak w obecnej sytuacji odnoszą się do pani sąsiedzi i koledzy?

Olga Hajdukowa: Każdy kto zna sytuację, wyraża swoje wsparcie, interesuje się, pyta. Koledzy z uczelni Andreja wczoraj dzwonili, pytali co u niego. Wspierają go i martwią się. Sąsiedzi i znajomi, koledzy z pracy, a nawet z poprzedniej pracy , z pracy męża.. ludzie nas wspierają. Nawet ci, którzy mówili nam dzień dobry z daleka dziś podchodzą i interesują się losem mojego syna. Oni wszyscy rozumieją, znają naszą rodzinę , Andreja, chłopaka, który nie pije, nie pali, unika złego towarzystwa, samodzielnego i oczytanego. Zatem od ludzi otrzymujemy tylko wyrazy solidarności.

Euroradio: Pani syn miał zostać uznanym za więźnia politycznego, ale nie wszyscy obrońcy praw człowieka się z tym zgodzili. Jak pani odnosi się do samej propozycji i do faktu, że statusu więźnia politycznego mu nie przyznano?

Olga Hajdukowa: To ich prawo i decyzja tego odmawiać. Proszę bardzo! Nie zmienia to jednak faktu, że dostał się tam za działalność polityczną. To była praprzyczyna .

Euroradio: Wierzy pani w sprawiedliwość sądów białoruskich?

Olga Hajdukowa: Mam nadzieję, że w tym potwornym łańcuchu są ogniwa – ludzie, na których można polegać. Przecież nie wszyscy mundurowi są z jednej taśmy! U niektórych pozostały jeszcze jakieś elementy poczucia sprawiedliwości. I na to liczę. Przecież w dowolnej pracy, wszędzie są ludzie, rozumieją państwo..… Mam po prostu nadzieję, jakby to banalnie nie brzmiało, że sprawiedliwość zwycięży. Przecież to czysty wymysł! Nawet jeśli już tak uparcie chcą go o coś oskarżyć, o jakieś zamiary, to za wszystkie swoje zamiary on już zdążył odsiedzieć!

Euroradio: Jak pani uważa, jeśli syna uniewinnią i wypuszczą, czy on wróci do swojej działalności? I jak pani się do tego odnosi?

Olga Hajdukowa: Czym on się będzie zajmować na wolności to już tylko jego decyzja. Po wszystkim, co się stało, co on tam oglądał, to będzie jego wybór i jak postanowi, tak będzie. A co do naszego z mężem stanowiska… Odciągaliśmy go na siłę wręcz od tej polityki! To w końcu moje dziecko! Jestem przeciwna, by zajmował się takimi rzeczami. To i tak do niczego dobrego nie doprowadzi. Jednak … Ci, którzy chcieli po prostu dobrze żyć, ci już dawno wyemigrowali. A teraz wyjeżdża młodzież. A on starał się coś tutaj na miejscu zdziałać! On też mógłby wyjechać dokąd by chciał, chłopak z niego mądry i na czasie. Jednak nie wyjechał, mimo tego, że go zastraszali, on chciał żyć dobrze, ale tu. Nie pragnął szkodzić, chciał tylko wprowadzić swoje propozycje ulepszeń. A rezultat tego jest jaki jest. I stąd jestem przeciwna wszelkiej polityce! Po prostu chcę, żeby był żyw i zdrów a nie cierpiał jak cierpi. Wciąż nie pojmuję jak mu się to mogło wszystko przydarzyć!

Euroradio: To znaczy, że nie podziela pani poglądów syna na sytuację w kraju?

Olga Hajdukowa: Wcześniej to ja myślałam, że u nas w kraju jest wszystko jak trzeba! No, może niezupełnie wszystko, za pewnymi wyjątkami, ale… Teraz widzę, że się myliłam! To dla mnie odkrycie. Wiedzą państwo, póki samemu nie zderzy się człowiek z sytuacją to nie widzi i nie rozumie. A kiedy średnia statystyczna rodzina pracuje sobie, żyje, aż tu nagle takie coś!.. Wszystko powinno mieć swoje granice. Nawet jeśli mój syn coś tam niewłaściwego robił, to przecież nie do takiego stopnia, żeby wytaczać przeciw niemu aż takie zarzuty!

Przypomnijmy, że proces  Andreja Hajdukowa rozpoczął się 12 czerwca w Witebsku. Młodzieżowy działacz opozycyjny z Nowopołocka, Andrej Hajdukow został zatrzymany przez KGB w Witebsku, 8 listopada 2012. Chłopak oskarżony jest o  “nakierowywanie Republiki Białoruś na kurs polityczny niezgodny z jej narodowym interesem, na którą to działalność próbował pozyskać środki w funduszach ambasady USA, za co pociągnięty został do odpowiedzialności karnej”. Za zdradę ojczyzny grozi mu do 15 lat więzienia. Sąd zbiera się na najbliższe posiedzenie w poniedziałek.

euroradio.fm

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые