Mikoła Dziadok: Podział więźniów politycznych – brzydki i niemoralny

Podział więźniów politycznych na kategorie ze względu na punkt widzenia wygląda na zdradę.

To brzydko, niemoralnie i trąci obłudą, uważa Mikoła Dziadok. Więzień polityczny pisze o tym w swoim liście, opublikowanym na stronie abc-belarus.org.

Przytaczamy jego tekst w całości:

– Przeczytałem wywiad z obrońcą praw człowieka Alehem Hulakiem dotyczącym podziału więźniów politycznych na dwie kategorie: „więźniów sumienia” i „naruszających prawo”. Hulak jasno dał do zrozumienia, jak ustawione są priorytety. Będzie się żądać natychmiastowego uwolnienia „przydatnych”, jak chodzi o pozostałych, będzie się nalegać na ponowne rozpatrzenie sprawy. Należy jednak wziąć pod uwagę to, że w ciągu ostatnich 20 lat nie było jeszcze przypadku, żeby pod naciskiem obrońców praw człowieka ktokolwiek rozpatrywał ponownie sprawę więźnia politycznego. Jakby nie było, w stosunku do „drugiej kategorii” nikt nie będzie się niczego domagał.

Sprzeczności i cynizmu jest w tym postanowieniu tyle, że dziwisz się, jak mogli je wydać ludzie, nazywający siebie obrońcami praw człowieka. Po pierwsze, zgodnie z naszym prawem „złamali prawo” absolutnie wszyscy więźniowie polityczni, przecież artykuły „na tematy polityczne”  u nas formalnie nie istnieją. Jeśli wierzyć wyrokowi prawie wszyscy polityczni „posługiwali się przemocą”: ktoś na Placu zbił szkło, ktoś zaatakował milicję, a ktoś do tego nawoływał. Dokąd to doprowadzi Statkiewicza?

Jak w ogóle obrońcy praw człowieka mogą opierać swoje osądy na wyrokach sądu, podczas gdy sami od rana do nocy krytykują nasz system sądowniczy, nazywając go „zależnym, nieobiektywnym, zaangażowanym politycznie” itp.?

Przechodząc do konkretów: właśnie nas i bobrujczan Hulak nazywa „stosującymi przemoc”, tzn. wierzy sądowi i śledztwu. Jako dowody naszej winy, jakby nie było, mają tylko zeznania „świadków” – ludzi wystraszonych na śmierć, którzy zostali „świadkami” tylko po to, żeby samemu nie trafić za kratki. Ale w przypadku bobrujczan są jeszcze przyznania się do winy, nie wiadomo jak uzyskane. U nas nikt się do winy nie przyznawał. I to tyle co sąd miał na nas. I na tej podstawie Hulak zaliczył nas do grupy „nieprawidłowych” więźniów politycznych, chociaż w czasie kiedy toczyły się procesy uczestników zajść na Placu, były one bez wyjątku uznawane za „umotywowane politycznie”. Dziwna sprzeczność: raz wierzę, raz nie wierzę…

Moją szczególną uwagę przyciągnął zwrot o „metodach terrorystycznych”, kiedy mówił o naszych sprawach. Terminologia żywcem wyjęta z reportaży SB (Sowietskaja Biełorussija) i BT (Biełaruś -1), tak, że staje się jasne, wodą na czyj młyn są jego wypowiedzi. Nie będę wydawać ostrych i kategorycznych sądów, ale dla każdego zdrowo myślącego człowieka jest jasne dla kogo takie rozwiązania są potrzebne i wygodne.

charter97.org

Другие политические заключённые