Czwarty miesiąc brak wieści od więźnia politycznego Aliniewicza

Dyrekcja Nowopołockiej kolonii nr 10 odcięła Ihora Aliniewicza od świata zewnętrznego.

Portalowi  charter97.org  opowiedziała o tym jego matka, Walentina Aliniewicz.

Całkiem niedawno Ihor otrzymał nagrodę za swoją książkę „Jadę do Magadanu”, ale póki co jeszcze o tym nie wie. Na następny dzień napisałam mu kartkę, może ona dojdzie szybciej. Jeśli u syna słychać coś nowego to nie wiemy o tym, kontaktu telefonicznego jeszcze nie mieliśmy. I tak od początku września. Wcześniej zdzwanialiśmy się około raz na kwartał, a teraz nawet to się skończyło”- mówi.

 Matka więźnia politycznego dodaje jeszcze że od listopada przyszły tylko dwie krótkie kartki i jeden list.

 Za każdym razem dyrekcja kolonii wymyśla co im tylko wygodnie żeby nie pozwolić Ihorowi dzwonić i coraz bardziej go izolować. W liście z 28 listopada napisał że obostrzenia następują jedno za drugim. Starają się odciąć go maksymalnie od świata zewnętrznego i wynaleźć jakieś rzekome naruszenia regulaminu” – podkreśla Walentina Aliniewicz.

 Przypomnijmy, 27 maja 2011 sędzia Zawodskiego okręgu Mińska Żanna Chwojnicka skazała Ihara Aliniewicza na 8 lat pozbawienia wolności w ośrodku o zaostrzonym rygorze. Aktualnie odbywa on karę w Nowopołockiej kolonii nr 10, która „słynie” ze swoich złych warunków. Oskarżono go, Mikołaja Dziadoka i Aleksandra Franckiewicza o organizację przemarszu pod Ministerstwem Obrony, atak na kasyno „Szangri La”, a także podpalenie drzwi oddziału Biełorusbanku.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые