Obrońcy praw człowieka: “W ciągu dwóch lat na Białorusi nie zezwolono na żadną pikietę solidarności z Alesiem Bialackim”

Dwa lata temu, Sąd Pierwszomajowego rejonu w Mińsku skazał przewodniczącego  Centrum Praw Człowieka „Wiasna”, Alesia Bialackiego na 4,5 roku pozbawienia wolności, rzekomo za zatajanie dużych dochodów z zagranicy. Dlaczego nie udało się odwołać od tego wyroku? Jakie wiadomości napływają z kolonii karnej, w której przebywa więzień polityczny?

Obrońcy praw człowieka z „Wiasny” podtrzymują swoje stanowisko co do niewinności swojego kolegi Alesia Bialackiego i udowadniają, że  wyrok w listopadzie 2011 roku został wydany wbrew prawu. Aleś Bialacki został  skazany za ukrywanie dochodów uzyskiwanych z zagranicy, ale według obrońcy praw człowieka Walentego Stefanowicza, te pieniądze Aleś Bialacki wydał nie na swoje potrzeby, a wykonał zlecenia organizacji praw człowieka i przekazał je na cele organizacji praw człowieka. Walentyn Stefanowicz mówi, że w takim razie te dochody nie podlegają opodatkowaniu  według białoruskiego prawa.

„Sąd uznał, że Bialacki działał zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami i w związku z wcześniej zaciągniętymi na siebie zobowiązaniami. Ale sąd mówiąc : “a”, nie powiedział “b”. Nie wyjaśnił:  jakie to zobowiązania? Miało to kluczowe znaczenie dla sprawy, a jednak nie zostało sprawdzone. Tymczasem chodzi o zobowiązanie na rzecz pomocy prześladowanym ludziom, na rzecz organizacji broniących praw człowieka i tak dalej. Bialacki przekazał te pieniądze, nie pozostawił ich sobie jako zysk, a to nie podlega opodatkowaniu według białoruskiego prawa. Dlatego, gdy mówimy o sprawie Alesia Bialackiego, nasuwa się na myśl  naruszenie umów międzynarodowych i to, że wyrok jest sprzeczny z prawem. W takim wyroku widzimy umotywowane przyczyny polityczne”.

Alaś Bialacki przebywa w kolonii w Bobrujsku. Pracuje przy opakowaniach wyrobów z dzianiny i pisze, że z powodu pracy ma mało wolnego czasu. Podczas odbywania kary nałożono na niego kilka kar, rzekomo z powodu naruszenia wewnętrznego porządku: był ukarany zmniejszeniem liczby spotkań i paczek. Według żony Bialackiego, Natalii Pinczuk, informacje o warunkach przetrzymywania i w ogóle wiadomości o więziennym życiu męża w prasie wpływają na stosunek do niego ze strony administracji. Na początku listopada Aleś Bialacki odbył połowę wyznaczonego mu przez sąd terminu. Natalia Pinczuk zacytowała list, który otrzymała w listopadzie od Alesia.

„Nadchodzi listopad –  najbardziej nostalgiczny, ponury miesiąc. Jedyne, co  można w nim uczcić to 4 listopada – tego dnia mija połowa z orzeczonej kary więzienia.”

Według informacji z kolonii, odbycie połowy okresu kary nie dało  Bialackiemu perspektyw na przedterminowe zwolnienie.

W ciągu ponad dwóch lat imię Alesia Bialackiego znalazło się na liście tych, uwolnienia których domagają się Unia Europejska i USA. Przywódca Białorusi, Aleksander Łukaszenka odpowiada na to: – napiszą prośby o ułaskawienie, wtedy je rozpatrzę i zadecyduję. Tymczasem więźniowie polityczni, w tym Aleś Bialacki, odmawiają podpisania prośby o ułaskawienie, ponieważ nie czują się winni.

Czy uda się rozszerzyć kampanię solidarności z więźniami politycznymi, w tym z Alesiem Bialackim? W ciągu dwóch lat, organizacje broniące praw człowieka „Wiasna”, „Solidarność” i inne, przeprowadziły kilka kampanii, wysyłając pocztówki z wyrazami solidarności do więźniów politycznych przebywających w białoruskich więzieniach. Poszczególni działacze społeczni wywieszali na ulicach miast banery, malowali na domach graffiti z żądaniem uwolnienia tych, którzy zostali ukarani za społeczną i polityczną działalność, jak Aleś Bialacki. Wielu z tych działaczy, jak Paweł Winogradau lub Uladzimir Jaromienak byli przetrzymywani przez milicję,  a sądy orzekały różne kary.

Zdaniem aktywisty społecznego z Homla,  Leonida Sudaleko, władze robią wszystko, aby zmniejszyć informacje w sprawie Alesia Bialackiego i innych więźniów politycznych. Na przykład w Homlu zgłoszenia lokalnych działaczy do udziału w pikiecie solidarności z Alesiem Bialackim nie zostały przyjęte.

„Nawet jeśli za kadencji byłej burmistrz Homla, Swietłany Goldadz, próbowaliśmy zorganizować w Homlu pikiety lub pochody uliczne na rzecz Alesia Bialackiego,  zawsze nam odmawiano. Jedna ze skarg jest już zarejestrowana w Komitecie Praw Człowieka ONZ.”

Według informacji Centrum Praw Człowieka „Wiasna”, w ciągu  dwóch lat na Białorusi nie było zezwolenia na ani jedną pikietę solidarności z Alesiem Bialackim, a złożono ponad 30  takich próśb.

svaboda.org

Другие политические заключённые