Bronić czy postawić krzyżyk na Lazarze?

Przeglądając Internet natknąłem się w sieci na artykuł cenionej Swietłany Kalinkiny  z “Narodnej Woli”, poświęcony zagadkowemu aresztowaniu katolickiego księdza Uladzisława Lazara i stanowiska zajmowanego przez białoruskich obrońców praw człowieka. Swietłana Kalinkina – jedna z najbardziej znanych, barwnych i głośnych publicystek naszych mediów. Można powiedzieć, że jej słowo rozbrzmiewa w dość szerokich kręgach czytelników.

Przeczytałem ponownie, uważnie materiał “Teoria i praktyka” i uważam, że autorka celowo zaostrzyła sytuację, wyrażając oburzenie stanowiskiem krajowych obrońców praw człowieka, którzy nic nie robią w tej sprawie, nie spieszą się uznać aresztowanego nie wiadomo za co, księdza, więźniem sumienia. Jest w dziennikarstwie taki termin – celowo i prowokacyjnie (w dobrym sensie) pogorszyć sytuację, w celu zwrócenia uwagi opinii publicznej. W takim razie całkowicie rozumiem Swietłanę Kalinkinę. Ale jak na razie artykuł wywołał negatywne odczucia wśród ludzi – wiele strasznych komentarzy skierowanych do “wybrednych i tłustych” obrońców praw człowieka. Jeszcze szybciej pojawiły się różnorodne “trolle” komputerowe i prowokatorzy. Oprócz ciągłej presji ze strony władz, obrońcy praw człowieka muszą przez cały czas znosić  różne nikczemne intrygi, ataki krzykaczy-populistów, których przybyło w ostatnim czasie. Wydawałoby się, że takim ludziom przeszkadza czynienie dobra – zatem niech zorganizują się i stworzą swoją organizację obrony praw człowieka, niech zrobią to bardziej profesjonalnie, dokładniej i szczerzej niż robi to “Wiasna”, “Platforma”, BChD i inne organizacje broniące praw człowieka. Ale przecież nie zrobią…

Swietłana Kalinkina przytacza treść swojej rozmowy ze “znanym obrońcą praw człowieka”, nie wymieniając jego nazwiska, prawdopodobnie ze względu na etykę dziennikarską. Jednak byłoby pożądanym ujawnienie imienia, ponieważ  prawdziwi obrońcy praw człowieka nie ukrywają swoich poglądów i stanowiska. Sądząc po reakcji młodych obrońców praw człowieka wynika, że ostre wypowiedzi dziennikarki wzięli do siebie.  Praca organizacji obrońców praw człowieka, w tym sensie jest bardziej niewdzięczna, niż praca dziennikarza. Wiem o tym na podstawie swojego doświadczenia. Zaharowanych przez lata obrońców praw człowieka taka krytyka nie „ruszy”, w przeciwieństwie do młodych i szczerych działaczy.

Nie wolno  pchać się wbrew ojcu do piekła, nie wolno pchać się przed księdzem za ołtarz. W sprawie księdza Lazara, co jest charakterystyczne, władze Kościoła na Białorusi do tej pory milczą (!). Takie stanowisko może być spowodowane wieloma problemami. Wersja pierwsza, zła. Śmieszne jest to, że kapłan mógł być zaangażowany w pomoc jakiemuś mitycznemu szpiegowi. Biorąc pod uwagę nowoczesne technologie jest po prostu absurdalne. Ale możliwe, że kapłan Lazar naprawdę jest zamieszany w coś złego, co może poważnie zaszkodzić wizerunkowi, przepraszam lepiej powiedzieć autorytetowi Kościoła rzymsko-katolickiego. Wersja druga, gorsza. Kierownictwo Kościoła boi się po prostu władzy, więc nie zaostrza problemu z zadziwiającym aresztowaniem kapłana. Boi się, że może stracić pewne preferencje np. pozwolenie na budowę nowych świątyń itp. No i w końcu wersja trzecia, jedyna do przyjęcia z moralnego punktu widzenia, zarówno wierzącego, jak i zwykłego człowieka. Władze Kościoła uważają, że najlepszym środkiem obrony więźnia Uładzisława Lazara są  ukryte dyplomatyczne rozwiązania. W tym ostatnim przypadku, obrońcy praw człowieka tym bardziej nie powinni “bić w bęben”, ponieważ ich główną zasadą jak u chirurgów jest  – nie naszkodzić.

W wielu kwestiach zgadzam się z Kalinkową, ale obrońcy praw człowieka nie mają prawa do wygłaszania oświadczeń, którymi powinni zajmować się politycy czy działacze ruchów społecznych i organizacji. Społeczeństwo jednak nie milczy – zbiera podpisy, pisze  deklaracje z żądaniami jawności w sprawie Uładzisława Lazara. W ubiegłym tygodniu lider BChD Paweł Siewiaryniec wystąpił z apelem. Niestety obrońcy praw człowieka naprawdę nie mają powodów, aby uznać aresztowanego księdza więźniem politycznym, ponieważ wtedy trzeba byłoby uznać “politycznymi” niemal połowę wszystkich więźniów na Białorusi.

Nie możemy przewidzieć  jaki wpływ będą miały nasze słowa. Jak wiadomo, często poprzez dobre intencje wybrukowana jest droga do piekła. I zamiast okazać pomoc człowiekowi, można znaleźć się w roli tego, który zgodnie sentencją “postawi krzyżyk na Lazarze”.

Uładzimir Chilmanowicz

Другие политические заключённые