Aleś Zarembiuk: Władza marzy o społeczeństwie, jakie było w czasach radzieckich

Na presję ze strony władz Białorusi, narażonych jest wielu działaczy ruchów, partii politycznych i organizacji pozarządowych, niezależnych dziennikarzy. Za kratkami przebywają skazani z powodów politycznych. Dlaczego w kraju, który znajduje się praktycznie w centrum Europy, w rzeczywistości wszyscy obywatele stali się zakładnikami kierownictwa państwa? O tym z palitviazni.info rozmawia przewodniczący Białoruskiego Domu w Warszawie Aleś Zarembiuk.

Aleś Zarembiuk: Zgadzam się z tym, że sytuacja odnośnie praw człowieka i ich przestrzegania na Białorusi jest dość skomplikowana. Można stwierdzić, że zakładnikami są zwykli ludzie, bądź przedstawiciele jakieś organizacji, którzy wykazują się inicjatywą, którzy nie są obojętni, nie koniecznie na problemy polityczne, ale na to co dzieje się w kraju. Niedawno ujawniono list od Alesia Bialackiego, o którym powiedziała jego żona Natalia Pinczuk, to samo tyczy się  listów Statkiewicza. I z tych listów i listów od innych więźniów politycznych wynika, że zostali bezprawnie skazani, przebywają w więzieniach i są odizolowani od społeczeństwa. Tak ich torturują i naciskają na  nich za kratkami. Stwarzają im ciężkie warunki utrzymania i zmuszają do takich rzeczy,  których czasami nie sposób sobie wyobrazić. To samo wynika z ostatniego wywiadu Dzmitrija Daszkiewicza, wydrukowanego na stronach „Białoruskiego Partyzanta”. Tak więc każdy człowiek, lub grupa ludzi, którzy będą stanowić zagrożenie dla białoruskiego reżimu, Aleksandra Łukaszenki i jego klanu, od razu trafią pod ten represyjny walec i zostaną rozjechani. I żadnej liberalizacji, poprawy sytuacji, w tym dotyczącej sprawy więźniów politycznych, nie widzimy. Jej po prostu nie ma, to jest retoryka, którą czasami uprawiają określone grupy, albo osoby, ale naprawdę w praktyce sytuacja jest bardzo skomplikowana i bardzo trudna.

– W ostatnich dniach, byliśmy świadkami procesu matki zmarłego w areszcie śledczym Igora Pticzkina, pani Żanny Pticzkin. Oburzająca jest nie tylko bezczelność i hipokryzja, ale również ciężko przeżywać i znosić emocje dziennikarzom, którzy byli podczas tego procesu. Według korespondenta Radia Svaboda Olega Gruzdiłowicza, odnosi się wrażenie, że władze chcą stworzyć ze swoich obywateli posłuszną i obojętną masę.

Aleś Zarembiuk: Jeśli chodzi o apolityczność białoruskiego społeczeństwa, jeśli chodzi o strach, to na pewno władze tego bardzo chcą. Widzimy to także w statystykach niektórych portali internetowych, mediach. Mogę podać przykład niezależnego portalu, jednego z największych w kraju – tut.by – jest to strona, która jest naprawdę niezależna. Statystyki odwiedzin stron z nowościami, poświęconymi właśnie wydarzeniom politycznym są najniższe. I wydaje mi się, że to właśnie pokazuje, że reżim białoruski, w pewnej mierze osiągnął swój cel. Oczywiste jest, że podczas wyborów, przede wszystkim prezydenckich, zainteresowanie polityką wyraźnie wzrasta. Ogólnie mówiąc reżim stara się, aby ludzie na wszystko, co można określić terminem polityka, reagowali obojętnie, aby o tym nie myśleli. I władze rzeczywiście robią w tym kierunku bardzo wiele. Dlatego jest  tyle represji lub innych form nacisku, i zwolnienia z pracy, i wykluczenia z uczelni studentów, chociaż jest to obecnie praktykowane w mniejszym stopniu. Władza naprawdę marzy o społeczeństwie, które było w radzieckich czasach, zwłaszcza w czasach Breżniewa, gdy ludzie niemal szeregiem chodzili na wybory. I naprawdę nie chodzono po to, aby wybierać, ale tylko dlatego, że powiedziano im, że mają pójść do urn.

– Ale czy można dziś liczyć na realizację takich celów? Radzieckie czasy to już historia.

Aleś Zarembiuk: Do końca nie jest to możliwe. Dziś jest Internet, otwarte granice, jest pewna postępowa część społeczeństwa, która zawsze będzie interesować się tym, co dzieje się wokół, która będzie jeździć po różnych krajach świata. Ludzie mają możliwość nie tylko oglądania, ale i porównywania. – Nie da się tego zatrzymać. Dlatego powinniśmy mówić przede wszystkim o tym, że dla społeczeństwa powinny być otwarte granice, stworzone szersze możliwości komunikacji w Internecie, w sieciach społecznościowych. Razem z tym powinna rosnąć  aktywność społeczna ludzi, w zasadzie my to widzimy – powstają inicjatywy zbierania podpisów, na przykład w obronie placu zabaw lub w obronie parku i tak dalej. Dlatego możemy mówić, że społeczeństwo stale się rozwija i zmienia. I tego procesu nie da się zatrzymać.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые