Katarina Sadouskaja: Żądałam ekspertyzy psychiatrycznej Łukaszenki

Odwiedziliśmy obrończynię praw człowieka i byłą więźniarkę polityczną Katarinę Sadouską, aby usłyszeć historię jej prześladowania. Jak się okazało, tym tematem Katerina nie była szczególnie zainteresowana. I wcale nie dlatego, że jej wspomnienia są trudne i bolesne.  Dla Kateriny Sadouskiej,  problemy innych ludzi wydają się być ważniejsze, niż własne; swoje prześladowanie  traktuje jako zamknięty etap i nie wspomina go nazbyt często.

W ciągu naszej rozmowy, Katarina nieustanie odbierała telefony z prośbami o pomoc. Sadouskaja odpowiada zdecydowanie: “Nie martw się! Spotkamy się, porozmawiamy, znajdę ci dobrych adwokatów”. Archiwa obrończyni praw człowieka zapełnione są różnymi sprawami (zabójstwa w armii, bezprawne przywłaszczenie mieszkania), obecnie mieszka u niej były więzień polityczny Aleksander Franckiewicz “Chciał u mnie jeszcze zamieszkać  Aleksander Mołczanau  z żoną – opowiada obrończyni praw człowieka. – Niestety musiałam odmówić, ponieważ nie mam tyle  miejsca”.

Kontakty Sadouskiej przekazywane są  z rąk do rąk. Nawet odbywając  karę w kolonii żeńskiej, potrafiła znaleźć tych, którym do tej pory pomaga. Sadouskaja każdemu, kto męczy się za kratkami z powodu  niesprawiedliwego wyroku i sfabrykowanych spraw, oferuje swoje wsparcie, a  patrząc na nią, zaczynasz wierzyć: kajdany zostaną zerwane.

Działalność w obronie praw człowieka

„Działalnością w obronie praw człowieka zajmuję się od dawna. Wszystko zaczęło się od zakwaterowania w akademiku, gdzie kiedyś mieszkałam. Pisałam do gazet i w ogóle wszędzie. W 1969 roku wpisano mnie do ewidencji KGB, ponieważ “rozsiewałam antykomunistyczne poglądy”. W 1993 roku stanęłam w obronie syna, żądali od niego łapówki za mieszkanie, a w 1996 roku otrzymałam stanowisko przewodniczącego komitetu praw człowieka w Partii zdrowego rozsądku. Dzięki temu komitetowi, udało się uwolnić poetę Sławomira Adamowicza”.

Później Sadouskaja  pracowała w Białoruskiej Lidze Praw Człowieka, Białoruskim Stowarzyszeniu Praw Człowieka i Międzynarodowym Stowarzyszeniu Praw Człowieka, zarejestrowanym w USA. W chwili obecnej Katerina Sadouskaja jest prezesem białoruskiego oddziału Pskowskiego Regionalnego Ruchu „Wiecze”.

Wykształcenie

„Jestem prawnikiem, ponad 5 lat pracowałam w sądzie pod kierunkiem doświadczonych prawników. A tym w czasie gdy  “walczyłam” z internatem o  zakwaterowanie, zdobyłam  poradnik prawniczy dla ludności i według niego rozwiązywałam wszystkie problemy”.

Sprawa karna  za obrazę sędziego i prezydenta

„W 2005 roku przeciwko mnie wszczęto postępowanie karne, oskarżono mnie o znieważenie sędziego, później – w sprawie znieważenia głowy państwa. Żądałam ekspertyzy psychiatrycznej  Aleksandra Łukaszenki i w tym czasie aktywnie rozpowszechniałam artykuł doktora Szczygielskiego, który opisał diagnozę Łukaszenki.

Z powodu mojej choroby, areszt tymczasowo zawieszono, ale wkrótce działania śledcze zostały wznowione. Najpierw agenci KGB przewieźli mnie do 5-go szpitala, a gdy im się nie spodobało orzeczenie lekarskie, przetransportowano mnie do szpitala psychiatrycznego w Nowinkach”.

Nowinki

„W Nowinkach psychiatra, zdając sobie sprawę o co chodzi, poradził mi żebym została na badaniach, żebym miała możliwość kontaktowania się z rodziną. Co prawda, po pewnym czasie oficer śledczy gen. Godun zlekceważył wszystkie prawa i zabronił spotkań  z rodziną. Musiałam notatki przez okna wyrzucać.

Zgodnie z międzynarodowymi przepisami psychiatra nie ma prawa do zbadania chorego na cukrzycę. Lekarze stale naruszają tą regułę, ale miałam szczęście – lekarz nie naruszył prawa. W ciągu miesiąca zrobiono mi 2 badania psychiatryczne, ale nie uznano mnie za obłąkaną”.

Po ostatniej ekspertyzie  pracownicy KGB przewieźli Saudowską  do aresztu śledczego na ul. Wołodarskiego  w Mińsku.

Wołodarka

„Siedziałam w celi, w której trzymano byłą zarządzającą sprawami prezydenta Białorusi Galinę Żurawkową, ta cela była najlepsza, było nas sześć. Wszystkie mieszkałyśmy razem, ja wszystkim pomagałam, podpowiadałam. Administracja aresztu śledczego nie wywierała na mnie żadnej presji, strażnicy odnosili się z szacunkiem. Ja przecież  nie jestem przestępcą, a oni nie są ślepi, widzą co się dzieje w kraju.

Na Wołodarce spędziłam miesiąc. My tu z Dzmitrijem Daszkiewiczem korespondowaliśmy. W tym czasie jeszcze  Aleksander Kazulin siedział, ale nie mogłam się do niego dostać. (Śmieje się)

Była okazja dostać  amnestię, ale władze nie dogadały się, chciały uniknąć rozgłosu. Zostałam skazana na karę 2 lat pozbawienia wolności.

Gdyby Łukaszenka był mądry, to by zrozumiał, że będzie  wielka wrzawa, gdy 60-letnią kobietę wsadzą do więzienia. Jestem mu wdzięczna za to. Uczynił mnie słynną na cały świat. Jestem uznaną więźniarką sumienia, a jego wszyscy krytykują”.

Żeńska kolonia w Homlu

„W Homlu odbywałam karę w korpusie emerytek i “mamusiek”, czyli kobiet , które były na urlopie macierzyńskim i nie pracowały. Więźniarki  odnosiły się do mnie dobrze, zawsze krążyła w pobliżu mnie młodzież. Pod moimi skrzydłami byli sami młodzi i aresztowani po raz pierwszy”.

Katarina Sadouskaja w kolonii kontynuowała pracę obrończyni praw człowieka. Jeśli zdarzały się konflikty między więźniami a administracją, to ona je rozwiązywała. Wszyscy zwracali się do niej o pomoc. W określonym czasie Sadouskiej zabroniono nawet pomagać w pisaniu skarg, ponieważ w administracji do tych celów byli „ specjalnie wykształceni ludzie”.

Z lekami w więzieniu nie było żadnych problemów, przychodzili i robili nam zastrzyki z insuliny. Co prawda, pewnego razu bez recepty lekarza zmieniono mi lek i dostałam zapalenia skóry.

Administracja więzienia specjalnie dla mnie wprowadziła rejestr korespondencji przychodzącej i wychodzącej, wszystko było odnotowywane. Strażnicy więzienni byli źli, że otrzymywałam listy w różnych językach i prosili, żeby pisali po rosyjsku, bo tłumaczy nie było.

A pisano do mnie naprawdę dużo. Nawet nie wszystkie listy mi przekazywali. Przed Nowym Rokiem listonoszka przyniosła 60 pocztówek i powiedziała, że to jeszcze nie wszystko, gdzieś jeszcze 3 kg leży. Czekałam-czekałam, ale tej poczty  niestety i tak mi nie oddali. Moje pocztówki i “Narodnaja wola” dla całego korpusu były odskocznią. Rozchwytywały i  czytały. Prasę czytałam jako ostatnia”.

Po zwolnieniu Katariny, współwięźniarkom zabroniono  z nią korespondować. Katarina, żeby nie narażać kobiet na represje, przestała z nimi korespondować.

Przedterminowe zwolnienie

„Zwykle po komisji dają 2 tygodnie na sporządzenie dokumentów, a mnie zwolniono następnego dnia. Wypuścili, nie sprawdzając rzeczy, by tylko jak najszybciej się mnie pozbyć. Odsiedziałam 10 miesięcy, nie uznali mi miesiąca pobytu w Nowinkach”.

Rodzina i wsparcie

„Mąż zawsze mnie wspierał. Zawsze razem chodziliśmy na  wiece i na akcje, nasi dziadkowie byli represjonowani  w 1937r.  Syn  śmieje się ze mnie i  nazywa “oportunistką” i “opozycjonistką”. Ale przeżywa i prosi, abym  po raz kolejny “nie lazła”. Odpowiadam: nie martw się, teraz jestem doświadczona i uzbrojona po zęby, a jeśli uzbrojona to znaczy  niebezpi

- у навінах

 

Другие политические заключённые