Jurij Bandażewskij: “Szkoda, że nie na Białorusi, ale najważniejsze, że kontynuuję swoją działalność “

Jednym z pierwszych więźniów sumienia na Białorusi został profesor, doktor medycyny Jurij Bandażewskij. Naukowiec został aresztowany w 1999 roku. Dwa lata później uznano go za winnego przyjmowania łapówek od studentów i skazano na 8 lat pozbawienia wolności. Jednakże, białoruska i międzynarodowa społeczność nie uwierzyła sędziom i uznała go za więźnia sumienia. Bandażewskiego skazano za krytykę działań białoruskich władz po katastrofie w Czarnobylu. Po zwolnieniu na podstawie amnestii z dnia 5 sierpnia 2005 roku, naukowiec wyjechał z Białorusi i obecnie pracuje na Ukrainie. O tym jak potoczyły się jego losy, Jurij Bandażewskij opowiada palitviazni.info.

Jurij Bandażewskij: Pracuję – to jest najważniejsze. Pracuję z pożytkiem właśnie dla tych ludzi, którzy ucierpieli w wyniku awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu. Dla mnie to jest najważniejsze. A na jakim stanowisku, w jakiej formie – to już nie jest istotne. Najważniejsze, że kontynuuję to, co obrałem sobie wiele wiele lat temu, gdy przyjechałem do Homla  jeszcze jako młody człowiek, miałem wtedy trzydzieści trzy lata. Przyjechałem aby tworzyć  i organizować Instytut Medyczny w Homlu, który jest teraz  Uniwersytetem. Obecnie kontynuuję swoją działalność.

– Ale nie na Białorusi, co w pewnym stopniu jest przykre i niekorzystne dla samego państwa.

Jurij Bandażewskij: Oczywiście, że jest to przykre,  ale cóż można zrobić? Przede wszystkim uważam, że należy kontynuować swoje dzieło. Wydaje mi się to najlepszym rozwiązaniem.

– Proszę  powiedzieć czy  jest Pan na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z kraju? Czy dużo  Pan wie o więźniach politycznych?

Jurij Bandażewskij: Jeśli jest możliwość, to oczywiście, że staram się być  na bieżąco z wydarzeniami na Białorusi.

– Jeśli porównamy sytuację, która miała miejsce wcześniej, a której Pan doświadczył osobiście, i dzisiejszą, analizując wiadomości, które docierają do nas z katowni, czy zaszły jakieś zmiany w więzieniach?

Jurij Bandażewskij: Nie jestem teraz w więzieniu, więc trudno mi powiedzieć. Ale jestem przekonany, że sytuacja się nie poprawiła. Ale nie mogę powiedzieć nic bardziej szczegółowo. Wielu przedstawicieli mojego pokolenia dostało różne wyroki skazujące i przeszło przez różne, że tak powiem, historie. Ale  oczywiście jeśli czyta się listy z więzienia na przykład Autuchowicza, który w rzeczywistości tam bardzo cierpi, to staje się oczywiste, że sytuacja jest bardzo trudna. Takim ludziom po prostu powinniśmy i musimy pomóc.

– W tym roku w serii „Biblioteka Wolności” wyszła książka „Więzienie i zdrowie”. Pisze Pan w jaki sposób więzień może przetrwać w ekstremalnych warunkach białoruskiego więzienia na podstawie własnego doświadczenia. Proszę powiedzieć czy jest to prawdziwy podręcznik dla więźniów politycznych napisany w więzieniu?

Jurij Bandażewskij: Cóż, jest to coś w rodzaju mojego osobistego więziennego pamiętnika, pisałem to jeszcze w 2003 roku, gdy byłem pozbawiony wolności. Zwrócili się do mnie dziennikarze “Radia Swaboda” i zaproponowali wydrukowanie tych rękopisów. W ten sposób pojawiła się książka.

– Jest to podręcznik przede wszystkim adresowany do tych więźniów, którzy nie zamierzają się poddawać  w warunkach niewoli. Na czym najbardziej skupiał Pan swoją uwagę?

Jurij Bandażewskij: Opisałem wszystko, co jest przydatne człowiekowi w trudnych więziennych warunkach. Jakieś napięte, nie napięte sytuacje, aspekty – z tym nie było żadnego powodu, ani myśli by spekulować. Badałem i opisałem dokładnie to, co pomaga człowiekowi. Udało mi się w jakiś sposób usystematyzować swoje dane. A w rezultacie jest to nadal aktualne  i działa na korzyść wielu ludzi, którzy znajdują się w takich warunkach.

Другие политические заключённые