Ina Kulej: Ludzie muszą wiedzieć, że nie pozostaną sami ze swoim nieszczęściem

W naszym kraju, w ciągu 20 lat, setki osób zostało poddanych represjom za poglądy polityczne. Praktycznie cały czas za kratkami znajdują się więźniowie sumienia. Niemniej jednak istnieją organizacje, które starają się pomóc tym, którzy są prześladowani. W Mińsku działa Komitet pomocy represjonowanym «Solidarność». Na pytania palitviazni.info odpowiada przewodnicząca Komitetu Ina Kulej.

Ina Kulej: Kiedy mówimy “więzień polityczny” – mamy na myśli osoby, skazane za przynależność polityczną. To ci, którzy zostali skazani przez sąd i pozbawieni wolności. Ale represje w naszym kraju  są bardzo wielostronne i wielowątkowe. To zwolnienie z pracy, skreślenie z listy studentów, przymusowe odbycie służby wojskowej przez młodych ludzi, którzy nie mogą służyć ze względu na stanu zdrowia lub z powodu nauki na wyższej uczelni. To nacisk na rodzinę, może to być nawet  przymusowe leczenie, z czym nasze społeczeństwo znowu się boryka. Obecnie, rząd dość powszechnie stosuje różne rodzaje represji wobec obywateli.

– Państwa Komitet «Solidarność» wspiera wszystkich represjonowanych? W jaki sposób i w jakich warunkach człowiek może liczyć na pomoc?

Ina Kulej: Tak, wspieramy represjonowanych oraz ich rodziny. Ale co najważniejsze, to trzeba mieć jakieś dowody, przede wszystkim zaświadczenia od  instytucji państwowych, ale również i dane z mediów, po to byśmy mieli pewność, że sprawa miała faktycznie miejsce. Wtedy można zwrócić się do nas o wsparcie medyczne, psychologiczne, również materialne, jeśli zareagują  inne osoby zainteresowane okazaniem pomocy. Również wsparcie w znalezieniu  nowej pracy, pomoc w ukończeniu kursów lub założeniu własnej firmy, kiedy człowiek nie ma możliwości  znalezienia pracy. To również pomoc w ukończeniu uniwersytetu, jeśli ktoś został skreślony z listy studentów. Pomoc może być udzielona w różnej formie. Trzeba tylko skontaktować się z nami telefonicznie 280-88-63 lub poprzez naszą stronę w Internecie.

– Na podstawie naszego doświadczenia, możemy powiedzieć, że każdy człowiek może być prześladowany lub poddany represjom. Mimo to, społeczeństwo nie jest wystarczająco solidarne i zdolne do utworzenia jakiejś organizacji, którą władze bałyby się represjonować. Jak Pani sądzi, dlaczego tak się nie dzieje?

Ina Kulej: Chciałabym podkreślić, że obecnie obserwujemy wzrost solidarności w porównaniu z początkiem 2000 roku. Już od 2010 roku ludzie dość szybko reagują na cudzą niedolę. Widać to wyraźnie, kiedy taka sprawa trafia do Internetu, wiele osób odpowiada. I dla Białorusinów jest  to naprawdę nowe zjawisko, bardzo miły objaw. Jednakże w naszym kraju panuje strach. Dlatego naszym głównym celem jest zniszczenie tego strachu. Ludzie boją się, że stracą pracę, że nie będą w stanie wyżywić rodziny. Ogromny strach budzi fakt, że represje mogą być nałożone także na dzieci. Dlatego bardzo ważna jest pomoc. Ludzie muszą wiedzieć, że nie pozostają sami ze swoim nieszczęściem. Poprzez wychowanie, przez poczucie solidarności w każdym z nas, przez brak obojętności wobec cudzego nieszczęścia, krok po kroku sytuacja powinna się zmienić na lepsze.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые