Andrej Aleksadrau: “Dialog z Unią Europejską jest od dawna świadomie blokowany przez władze Białorusi ”

Już kolejny rok Prezydent Białorusi próbuje prowadzić handel więźniami politycznymi z Zachodem. Politycy niejednokrotnie wyrażali swoją dezaprobatę dla tego procederu. Powstaje jednak pytanie, od którego momentu władze Białorusi rozpoczęły ten polityczny “handel ludźmi” i dlaczego władze białoruskie osiągają na tym polu taki sukces? Na pytania redakcji palitviazni.info odpowiada Andrej Aleksadrau, przedstawiciel brytyjskiej organizacji Index on Censorship.

Andrej Aleksandrau: Rzeczywiście, władze Białorusi rozpoczęły ten swoisty handel już dawno temu. Jest to w tym momencie dla władz pewnego rodzaju model biznesowy: robisz z kilku swoich obywateli zakładników i kawałek po kawałku sprzedajesz ich Zachodowi w zamian za ustępstwa gospodarcze. Europa przez długi czas chwytała tę przynętę. Wygląda jednak na to, że ten model biznesowy napotkał na przeszkodę. Europa zdecydowanie domaga się uwolnienia więźniów politycznych – jest to warunek dalszego dialogu o współpracy. Półśrodki i sprzedawanie po kawałku już nie działają. Widać to było na przykładzie zeszłorocznego uwolnienia Andreja Sannikaua i Dzmitrija Bandarenki. Władze Białorusi liczyły w zamian na ustępstwa ze strony Unii Europejskiej, jednakże Unia nadal twardo domaga się uwolnienia wszystkich więźniów politycznych. Inna sprawa, że doprowadziło to do faktycznego zamrożenia dialogu między władzami białoruskimi a Unią Europejską. Władze w Mińsku nadal odmawiają rozwiązania problemu praw człowieka w kraju oraz przyłączenia się do podjęcia współpracy z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego. Czy da się wybrnąć z tej ślepej uliczki? To jest pytanie do politologów i dyplomatów.

– Jak Pan sądzi, czy kwestie związane z Białorusią są priorytetem dla Unii Europejskiej?

Andrej Aleksandrau: Zdecydowanie dziś w sferze priorytetów Europy znajdują się całkowicie inne kwestie. Przede wszystkim jej uwaga skupia się na rozwiązaniu problemów ekonomicznych. Istnieją pytania o przyszłość samej Unii Europejskiej, form jej dalszego funkcjonowania, możliwości rozszerzenia jej granic o nowe państwa członkowskie. Ponadto społeczeństwo obywatelskie UE zadaje wiele pytań dotyczących dalszego wzmocnienia demokracji i praw człowieka – wystarczy wspomnieć o niedawnym skandalu związanym z śledzeniem obywateli poprzez środki komunikacji elektronicznej. Ponadto uważam, że samo pytanie wydaje się dość dziwne. Sytuacja na Białorusi powinna przede wszystkim obchodzić samych Białorusinów, a nie obywateli unijnych. To samo dotyczy praw człowieka na Białorusi. I dopóki te problemy nie znajdą się w centrum uwagi obywateli białoruskich, nie będzie sensu oczekiwać od Unii Europejskiej większego zaangażowania w ten problem.

– Rzecz opiera się jednak przede wszystkim na solidarności. Na działaniach wspierających i wspomagających społeczeństwo obywatelskie. Czy Unia Europejska jest w stanie samodzielnie i z własnej inicjatywy wyjść na przeciw Białorusi?

Andrej Aleksandrau: Dość często słyszę narzekania ze strony aktywistów i organizacji białoruskich, że Unia Europejska nie udziela wystarczającej uwagi „kwestii białoruskiej”, lub udziela tej uwagi w sposób niewłaściwy. Można w tym miejscu się spierać, pragnę jednak przytoczyć fakty. Zarówno Parlament Europejski, jak i struktury Rady Europy przyjmują dość rygorystyczne rezolucje dotyczące Białorusi – o wiele bardziej rygorystyczne niż, dajmy na to, w kwestii Azerbejdżanu, gdzie sytuacja z prawami człowieka wygląda częstokroć gorzej. Należy również wspomnieć o raporcie Haraszthyego, wysłannika specjalnego ONZ ds. Praw Człowieka w Białorusi. W ramach oceny tego dokumentu w Radzie ONZ ds. Praw Człowieka wszystkie kraje Unii Europejskiej wsparły Haraszthyego i jego raport i po raz kolejny zażądały od władz Białorusi uwolnienia wszystkich więźniów politycznych, zniesienia kary śmierci, oraz dokonania konkretnych działań dla polepszenia sytuacji praw człowieka. Trwa pomoc Unii Europejskiej dla społeczeństwa obywatelskiego w kraju. Stąd unikałbym skupiania się na narzekaniach na sytuację społeczno-polityczną w kraju ze względu na brak wsparcia unijnego. Uważam, że najważniejszy problem tkwi w wewnętrznej sytuacji społeczno-politycznej. Co zaś dotyczy problemu wiz, Unia Europejska mogłaby tę kwestię rozstrzygnąć jednostronnie … Widziałem statystyki, według których Białorusini przodują w otrzymywaniu wiz schengeńskich. Jeśli przyjrzeć się sytuacji oczami europejskiego urzędnika, to problem niemożności ze strony Białorusinów odwiedzania Europy jako taki nie istnieje. Ponadto, Unia Europejska sama zaproponowała władzom Białorusi negocjacje w kwestii wiz. Czasami urzędnicy z Komisji Europejskiej szczerze się dziwią, że Białoruś jest jedynym krajem, który nie wyraża woli rozpoczęcia takich negocjacji. Inne kraje podejmują wielkie wysiłki, by uprościć procedury wizowe. Białoruś jednak nie tylko nie walczy o to, ale i odrzuca propozycje przedstawiane przez Unię. Władze białoruskie blokują dialog z Unią Europejską od dawna i w sposób systematyczny.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые