Nasta Daszkiewicz: Prawdziwa ludzka i serdeczna solidarność to rzecz najważniejsza

28 sierpnia Dzmitrij Daszkiewicz wyjdzie na wolność. Wtedy upłynie termin końcowy wyroku. Krewni i bliscy z niecierpliwością oczekują na jego uwolnienie. Żona więźnia politycznego Nasta Daszkiewicz w wywiadzie dla palitviazni.info opowiedziała o swoich oczekiwaniach i poczynionych przygotowaniach.

Nasta Daszkiewicz: Przygotowania trwają. Teraz robimy remont. Można powiedzieć, że przygotowujemy sobie nowe życie. Planujemy wszystko korespondencyjnie. Czekam na jego uwolnienie.

– Czy korespondencja z Dzmitrijem jest ograniczana?

Nasta Daszkiewicz: Korespondencja to dziś jedyne realne źródło komunikacji z Dzmitrijem. Pewne informacje udaje się zdobyć również po spotkaniach z adwokatem.

– Niektóre z białoruskich mediów niezależnych poświęciły szereg publikacji grodnieńskiemu więzieniu, słynącemu z wybitnie surowych warunków. Czy wiadomo w jakich warunkach przetrzymuje się Dzmitrija?

Nasta Daszkiewicz: Dzmitrij się raczej na warunki nie skarży. Dlatego trudno mi o tym cokolwiek powiedzieć. Myślę jednak, że po uwolnieniu opowie on o nich z większymi szczegółami. Z drugiej strony, więźniom nie wolno pisać w listach o warunkach w celi, ponieważ korespondencja podlega cenzurze. Z tego, co mi wiadomo, Dzmitrij jest w celi sam. O innych warunkach w swoich listach nie wspomina. Z drugiej strony, w jego artykule „Robak”, opublikowanym w Naszej Niwie, oraz w internecie, można zaznajomić się z poszczególnymi cechami systemu penitencjarnego, dajmy na to w więzieniu głubokskim. Relacja wygląda istotnie koszmarnie. Taka jest rzeczywistość. Dzmitrij jednak zawsze szuka dobrych stron tam, gdzie ich wcale nie ma.

– Do wyjścia na wolność zostało niewiele czasu. Czy nie pojawiła się nowa fala żądań wobec Dzmitrija wymuszających podpisanie wniosku o ułaskawienie na ręce przywódcy państwa?

Nasta Daszkiewicz: Nie. Po tym jak przedłużono mu wyrok, nikt już z takimi propozycjami nie występował.

– Uwięzienie przedstawicieli opozycji ma na celu nie tylko zastraszenie społeczeństwa, ale przede wszystkim to, by złamać w człowieku ducha. Od czasu do czasu otrzymujemy informacje o metodach stosowanych w więzieniach, a mówiąc ścislej, o torturach stosowanych przez administrację więzień wobec aresztantów. Do czego może posunąć się administracja więzienna, Pani zdaniem?

Nasta Daszkiewicz: Sądzę, że od czasów radzieckich nie zmieniło się wiele. W więzieniach praktykuje się poniżające praktyki dla godności ludzkiej. By złamać człowieka stosowane są rozliczne metody. Czasem to im się udaje i ktoś godzi się pójść na kompromis wobec swojego sumienia. Albo człowiek jest celowo zapędzany do sytuacji, która negatywnie wpływa na jego życie, decyzje, reputację. Są ludzie, których złamano w więzieniach, są też tacy, którzy zachowali w obliczu prób swoją godność. Wszystko zależy od osoby. Jestem bardzo dumna z Dzmitrija, ponieważ jego nie udało się złamać, wytrzymał wszystko. Znam dobrze stan jego ducha, jego poglądy pozostały bez zmian. Z korespondencji wiem, jak się czuje i widzę, że wszelkie posunięcia ze strony władz palą na panewce. I mam nadzieję, że prędzej, czy później zaprzestaną tej praktyki.

– Czy zwykli Białorusini wspierają Dzmitrija, który za kratami znalazł się za swoje polityczne poglądy i działalność? Jak wiele listów przychodzi do Dzmitrija? Czy spotyka on się z pomocą, w tym finansową osób, którym nieobojętny jest jego los?

Nasta Daszkiewicz: Rzecz jasna solidarność to rzecz istotna i cały czas się z nią spotykamy. Ludzie ślą wiele listów do Dzmitrija. Otrzymał wiele życzeń w dniu swoich urodzin. Bez względu na fakt, że Dzmitrij został przez władze odizolowany, udaje mu się zawierać nowe znajomości, a nawet bliskie relacje. To bardzo ważne. Często okazuje się, że nie tylko Dzmitrija się wspiera, ale i on udziela wielu na wolności swojego wsparcia. Dlatego mogę z całą pewnością stwierdzić, że solidarność w Białorusi istnieje. Warunki w kraju ograniczają jej występowanie często do samej korespondencji, ale to nadal bardzo wiele. Nie możemy pójść na miting,  nie możemy organizować ulicznych akcji protestacyjnych, na mieście nie widać plakatów z twarzami więźniów politycznych, istnieje jednak nadal prawdziwa ludzka, szczera i serdeczna solidarność. To właśnie istnieje i to rzecz bardzo ważna.

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые