Natalia Pińczuk: Wieczór, gdy aresztowano Alesia był najstraszniejszy w moim życiu

4 Sierpnia minęły dwa lata od dnia aresztowania białoruskiego bojownika o prawa człowieka Alesia Bialackiego. Aleś Bialacki został aresztowany 4 sierpnia 2011. Sąd uznał go winnym ukrywania znacznych dochodów i skazał na 4,5 roku pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze i konfiskatę mienia. Podstawą dla wszczęcia postępowania karnego przeciwko Bialackiemu były jego rachunki bankowe na Litwie i w Polsce. Wpływy na te rachunki były wykorzystywane do finansowania działalności na rzecz praw człowieka. Dziś Bialacki odbywa karę w kolonii karnej nr 2 w Bobrujsku. Żona więźnia politycznego Natalia Pińczuk udzieliła wywiadu stronie charter97.org w przeddzień rocznicy aresztowania swego męża.

– Proszę opowiedzieć o warunkach, w jakich obecnie znajduje się Aleś Bialacki.

– Sytuacja Alesia niestety pozostaje bez zmian i nadal jest bardzo ciężka. W zeszłym tygodniu dostałam od niego list. Nie opisuje tam warunków swojej odsiadki. Gdy jest o nie pytany zwykle odpowiada, że wszystko jest dobrze. Jednak warunki te znane są z relacji tych, którzy odsiedzieli swój wyrok w kolonii, również z przyczyn politycznych. Przypomnieć należy, że w tej samej kolonii siedział były kandydat na prezydenta, Andrej Sannikau.

Presja wywierana na Alesia nie zmniejsza się. Ledwie w tym roku pozbawiono go możliwości krótkich i długich widzeń, nie wolno było przekazywać mu paczek żywnościowych. Oprócz tego, inni więźniowie, którzy niedawno siedzieli w Bobrujsku podają, że wywiera się na jego presję psychologiczną. Więźniom grozi się odebraniem prawa przedterminowego zwolnienia lub sankcji zabrania się kontaktów z Alesiem. Wiadomo też, że z niektórymi z nich prowadzono prewencyjne rozmowy. Ludziom opuszczającym kolonię zabraniano rozpowszechniania informacji na temat tego, co się w niej dzieje. Widać jednak, że nie wszyscy więźniowie ulegają presji administracji, bowiem wiadomości o tym co dzieje się w kolonii są rozpowszechniane.

W miarę możliwości, Aleś stara się kontynuować prace nad książką, o której wspominał wcześniej. Nie przypadkiem mówię o tym, że „w miarę możliwości”. Pracuje bowiem siedem dni w tygodniu i musi jeszcze znaleźć czas na pisanie. Poza tym prowadzi dość aktywną korespondencję z osobami opracowującymi jego książkę.

– Jak zmieniła się Pani życie po aresztowaniu męża?

– 4 sierpnia 2011 całkowicie odmieniło nasze życie. Ponadto, wciąż musimy dostosowywać się do nowej sytuacji, do nowych realiów powstałych od tamtego okresu. Zostałam całkiem sama. Aleś w więzieniu. Po jego aresztowaniu zaczęła się presja na naszego syna, którego zatrzymano w tym samym miesiącu. W wyniku takiego obrotu spraw muszę sama załatwiać problemy, które wcześniej rozkładały się na wszystkich członków rodziny.

– W rocznicę aresztowania Alesia Bialackiego obrońcy praw człowieka planują przeprowadzenie akcji na jego rzecz, w wielu państwach świata. Na ile takie wsparcie jest ważne?

– Akcje wspierające białoruskich więźniów politycznych, również te z 4 sierpnia, są bardzo ważne. Odczułam to na swojej osobie. Nie pamiętam straszniejszego czasu, niż wieczór aresztowania Alesia. Po przeszukaniach wróciliśmy z synem do pustego mieszkania i zostaliśmy sam na sam z tym problemem. Nastała absolutna cisza, ani telefonu, ani dźwięku. A na drugi dzień wszystko się odwróciło, dlatego mogę potwierdzić jak cenną rzeczą jest wsparcie.

Co do Alesia, on znajduje się oczywiście w o wiele trudniejszej sytuacji. To wsparcie jest ważne przede wszystkim dla niego. Wpływa ono bezpośrednio na jego losy. Doświadczenie potwierdza, że solidarność okazywana przez wielkie grupy ludzi więźniom politycznym, to metoda przynosząca efekty.

– Jak Pani uważa, na ile dzisiejsza postawa Unii Europejskiej sprzyja uwolnieniu więźniów politycznych, w tym Alesia Bialackiego?

– Mówiąc o czynniku międzynarodowym, uważam go za kluczowy w kwestii uwolnienia Alesia. Pragnę przypomnieć, że jego wyrok jest bezprawny nawet z punktu widzenia prawa białoruskiego. Sąd wydał decyzję na podstawie dokumentacji o nieudowodnionej autentyczności. Nawet świadkowie oskarżenia komentując dokumenty, którymi wspierał swoje działania prokurator mówili, że papiery te nie mogą być uważane za autentyczne. Prawa obrony również były łamane. Ich wnioski o sprawdzenie dokumentów oskarżenia, oraz o zwrócenie się do organizacji mogących potwierdzić takie czy inne słowa Alesia były oddalane.

Mam nadzieję, że kraje Unii Europejskiej i inne będą dalej wykazywać solidarność dla więźniów politycznych i kontynuować walkę o ich uwolnienie i rehabilitację.

– Kilka dni wcześniej komisarz europejski Stefan Fuele powiedział, że ma nadzieję, że Aleś Bialacki będzie mógł niedługo odwiedzić Brukselę. Czy podziela Pani jego optymizm?

– Jest mi miło słyszeć równie optymistyczne prognozy, mam jednak sceptyczny stosunek do podobnych oświadczeń. Rozmowy o uwolnieniu więźniów politycznych trwają już dwa lata a sytuacja jak była, taką pozostała. O wolności Alesia będzie można mówić tylko, gdy stanie się ona faktem.

charter97.org

Другие политические заключённые