Piotr Kościński: Dzisiejszy świat nie powinien znać terminu „więzień polityczny”.

Politycy państw Unii Europejskiej deklarują, że sytuacja dotycząca praw człowieka i więźniów politycznych na Białorusi jest stale monitorowana. Te właśnie aspekty są przedmiotem krytyki działań oficjalnego Mińska. Ponadto, Zachód naprawdę solidaryzuje się z obrońcami praw człowieka, mówi Piotr Kościński, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Piotr Kościński: Strona międzynarodowej organizacji ochrony praw człowieka “Libereco” dokładnie podaje, że na Białorusi pozostaje uwięzionych siedem osób, uznanych za więźniów sumienia, którzy odsiadują swój wyrok za obronę praw człowieka. To bojownicy o prawa człowieka, przedstawiciele opozycji, w tym pięć osób skazanych za uczestnictwo w ruchu anarchistycznym. Zrozumiałym jest, że władze państwowe zaprzeczają istnieniu więźniów politycznych, charakteryzując ich jako kryminalistów. Opozycja natomiast stale tej interpretacji przeczy. Istnienie więźniów politycznych poważnie niepokoi demokratycznych sąsiadów Białorusi. Nie można powiedzieć, by sytuacja na Białorusi obecnie ulegała poprawie, lub pogorszeniu. W istocie jest ona najzwyczajniej skomplikowana od dłuższego czasu. Na pewno nie można powiedzieć, że wszystko jest dobrze.

– Jednak, czy zachodni politycy są dostatecznie informowani o sytuacji dotyczącej praw człowieka i więźniów politycznych na Białorusi? Jakie środki mogą zostać podjęte przez Unię Europejską w celu wyrażenia solidarności i przyspieszenia uwolnienia osób skazanych za swoje poglądy polityczne?

Piotr Kościński: Unia Europejska wykonała już wystarczająco wiele kroków. Przede wszystkim, wprowadziła sankcje, między innymi dotyczące ograniczeń wizowych i ekonomicznych wobec urzędników białoruskich, oraz niektórych przedsiębiorców. Oprócz tego, Unia Europejska dostatecznie wyraźnie sygnalizuje, że Bruksela gotowa jest do prowadzenia dialogu z oficjalnym Mińskiem. Oczywiście podstawowym warunkiem do rozpoczęcia dialogu jest wolność dla więźniów politycznych. Tego sygnału władze Białorusi nie mogą ani przegapić, ani udać, że go nie rozumieją. Tym bardziej, że przed szczytem Partnerstwa Wschodniego, mającym odbyć się w listopadzie w Wilnie sygnały te staną się o wiele jaskrawsze. Unia Europejska zdecydowanie pragnie dialogu, ten jednak jest niemożliwy w szerszym aspekcie, dopóki więźniowie sumienia znajdują się za kratkami.

– Czy możemy dopuścić taką sytuację, że władze Białorusi usłyszą te sygnały, że zostaną one rzeczywiście usłyszane?

Piotr Kościński: To pytanie przede wszystkim do władz Białorusi. Rozdwojenie stanowiska oficjalnego Mińska właśnie opiera się na częstych deklaracjach chęci rozpoczęcia rozmów. Te rodzaje sygnałów są przez nich czasami wysyłane. Trudno jednak zrozumieć, na ile starania te odzwierciedlają się w rzeczywistości, co wyraziłoby się w uwolnieniu przez władze więźniów politycznych, dając tym samym pole do dialogu. Tu zresztą żądania Unii Europejskiej dotyczące ich uwolnienia nie opierają konieczności tego uwolnienia na konieczności otwarcia dialogu. To nie jest główny cel. Kwestia dotyczy podstawowej zasady, w myśl której niedopuszczalnym jest więzienie ludzi za ich poglądy polityczne. I to nieistotne w jakim kraju rzecz się odbywa, niezależnie od ich ustroju politycznego. Dzisiejszy świat, a tym bardziej Europa, nie powinny znać w ogóle takiego terminu, jak „więzień polityczny”.

– Czy możliwe jest, że Mińsk i Bruksela nie mogą znaleźć porozumienia z powodu różnic w postrzeganiu rzeczywistości i wysyłanych sobie wzajemnie sygnałów? Że nawet jeśli dla Zachodu to kwestia zasad, to dla władz Białorusi to tylko gra polityczna?

Piotr Kościński: Tu należy przypomnieć, że z demokracją państwa byłego obozu socjalistycznego zapoznały się tuż po rozpadzie Związku Radzieckiego. Dlatego ich funkcjonowanie w formie państw demokratycznych, lub prawie demokratycznych opiera się na dość krótkiej tradycji i niewielkim doświadczeniu. Należy jednak kontynuować naukę w zakresie przestrzegania prawa, praw człowieka, praw obywatela, udostępnienia szans i możliwości funkcjonowania opozycji, co jest zaledwie jedną stroną medalu. Druga strona opiera się na tym, że każdy kraj jest niepodległym bytem, który samodzielnie reguluje swój system prawny. Dlatego mieszanie się do spraw wewnętrznych państw nie jest rzeczą dobrą. Mówiąc niedobrą nie twierdzę, że czasami nie należy jej czynić. Czasem istnieje konieczność wskazania drugiej stronie niewłaściwość jej postępowania. Nadal jednak to inne państwo, dlatego można mu jedynie podpowiadać to, co słuszne. Z innej strony, można wprowadzić sankcje, przerwać handel, zamknąć granicę. Nie wolno jednak mieszać się do spraw państwa wyręczając w tym obywateli, ustanawiając zamiast nich demokrację z zewnątrz, stąd możliwość oddziaływania na innej państwa są dość ograniczone. Demokracja, wolność słowa i nawet uwalnianie więźniów politycznych to rzeczy, które kształtować powinni przede wszystkim obywatele.

palitviazni.info

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые