Jan Malicki: Stawki są podbijane

Na Białorusi rozpoczyna się, po raz kolejny, weryfikacja spraw więźniów politycznych. Dotyczy to skazanych w procesach za Płoszczę -2010. Młodzi ludzie wzywani są na przesłuchania do sądu, a śledczy informują ich o oskarżeniu o złamanie zasad nadzoru prewencyjnego. Znaczący jest fakt, że ma to miejsce w tym samym momencie, co wizyta ministra spraw zagranicznych Uladzimira Makieja w Brukseli. Czy to zbieg okoliczności? Palitviazni.info rozmawia na ten temat z Janem Malickim, dyrektorem Studium Europy Wschodniej, sprawującym pieczę nad programem Kalinowskiego.

Jan Malicki: Uważam, że w ten sposób władze białoruskie starają się podbić stawkę. Nie po raz pierwszy dostrzegamy taką grę – sztucznie stwarzanych przeszkód dla społeczeństwa obywatelskiego, z późniejszym wyławianiem wynikających z tego „wykroczeń”. Oficjalny Mińsk nie po raz pierwszy zaczyna tę grę.

– Jeśli taka sytuacja nie ma miejsca po raz pierwszy, to dlaczego taki zabieg jest wciąż stosowany i przynosi zyski państwu? Przecież wszyscy o nim wiedzą. 

Jan Malicki: Nie powiedziałem, że wiedzą o nich wszyscy. Po prostu tak rozumiem tę sytuację i widzę, że władze Białorusi z niej korzystają. Nie uważam jednak, by wszyscy tak uważali.

– Jak Pan sądzi, dlaczego po raz kolejny państwa demokratyczne uczestniczą w tej uwłaczającej rozgrywce, jaką jest handel ludźmi?

Jan Malicki: Po pierwsze, większość polityków Unii Europejskiej nie ma wystarczającej wiedzy na temat sytuacji na Białorusi. Póki co Łukaszenka z tej niewiedzy korzysta.

– Podobnie jak w kraju, gdzie społeczeństwo zdaje się praktycznie przyzwalać na aresztowania motywowane polityczne? Czy nie wynika to z niedoinformowania obywateli?

Jan Malicki: Tu się nie zgodzę, gdyż wewnątrz kraju sytuacja przypomina raczej marazm. Przede wszystkim marazm polityczny. Trudno dziś mówić o braku informacji. Czas jest taki, że jeśli człowiek chce się czegoś dowiedzieć, to się dowie. Są niezależne media: strony internetowe, telewizja, radio. Informację da się znaleźć, jeśli się chce. Stąd sytuacja raczej od dawna nosi znamiona marazmu politycznego. Opozycja składa się z niewielkiej ilości osób. Osobom tym brakuje wystarczającej ilości wsparcia. To jest przyczyną braku zmian sytuacji politycznej.

– Czy podejmowane są jednak jakieś działania mogące zmienić istniejąca sytuację i doprowadzić do  zmian?

Jan Malicki: Niestety brak jest metod uniwersalnych dla takiej sytuacji. Sądzę, że do zmian wcześniej czy później doprowadzi sam Łukaszenka. Przyczyną ożywienia w kraju stać się może np. kryzys polityczny. Tylko wówczas ludzie przestaną mu wierzyć i czekać na jego decyzję, lub pomocy społeczeństwu. Ludzie powinni sami się przekonać, że obietnice i zapewnienia Łukaszenki to kłamstwa. Mam na myśli zapewnienia, że Białoruś to kraj bogaty, bezpieczny i że KAŻDY może tu  liczyć na wsparcie. Wydaje mi się, że dziś spora część ludzi wierzy, że Białoruś ekonomicznie stoi bardzo dobrze i znajduje się na dziesiątym miejscu wśród najlepiej rozwiniętych państw świata. To śmieszna opinia i całkowicie sprzeczna z rzeczywistością, ludzie jednak w to wierzą. Wierzą, że problemy w gospodarce narodowej są spowodowane jakimiś ingerencjami z zewnątrz. Wierzą również, że państwo jest państwem prawa, bez więźniów politycznych, prześladowanych za swoje poglądy.

– Co do programu Kalinowskiego, prowadzonego przez Ośrodek Badań Europy Wschodniej, ilu studentów z Białorusi uczy się obecnie w Polsce i czy więźniowie polityczni zwracają się do Państwa o pomoc?

Jan Malicki: Od razu powiem, że w całej Europie ten program należy do największych w dzisiejszych czasach, w kwestii pomocy represjonowanym Białorusinom, przede wszystkim w zakresie wykształcenia. Dodam również, że program ten jest jedynym o tak dużym zasięgu, finansowanym całkowicie z budżetu państwa, czyli bez udziału środków unijnych. Na dziś, w Polsce uczy się około 300 studentów z Białorusi. Ponad 200 osób jest już absolwentami programu. Przy czym niektórzy z nich kontynuują edukację i bronią prace doktorskie. W naszym programie uczestniczą także więźniowie polityczni. Pomoc okazywana jest nie tylko usuniętym z uczelni białoruskich, ale i uchodźcom politycznym. Dlatego kilkadziesiąt osób to byli więźniowie sumienia i uchodźcy polityczni.

palitviazni.info

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые