Matka Hajdukowa: Z takim koszmarem zetknęliśmy się po raz pierwszy

Olga Hajdukowa, matka Andreja Hajdukowa, przebywającego po procesie sądowym w Witebskim Areszcie Śledczym, ma wciąż nadzieję na zmianę wyroku i uwolnienie syna.

Potwierdziła również, że dwóch adwokatów wniosło skargi przeciw wyrokowi i sam Andrej ma taką skargę złożyć:

“Nie wiem jak długo przyjdzie nam czekać na rozstrzygnięcie. Nie wiadomo również co będzie dalej. Wiem, że Andrej również szykuje skargę. Adwokat potwierdził, że pisze ją i ma zamiar wysłać. Ten artykuł jest dość dziwny, można z nim postąpić tak, można i inaczej. A każda decyzja będzie subiektywna. Miejmy nadzieję, że się poprawi. Wywierano na niego taką presję, żeby podciągnąć jego sprawę pod paragraf, który mu od razu zarzucono.. Mogę się tylko domyślać jaki to musiał być koszmar. A teraz co? Nie znam się na tych sprawach. Z takim koszmarem zetknęliśmy się po raz pierwszy w naszej rodzinie. Wszystko będziemy robić przez adwokatów. Dla mnie wszystko to jest czarną magią, jak i dla pozostałych, zwłaszcza, że listy prawie nie przechodzą. Zapewne i nasze nie dochodzą do niego. Przyszedł niedawno list, który Andrej pisał 10 dni temu. Jeden list był z 3 lipca. Na dosłownie pół strony kartki z notesu. Nie pisze w nim niczego szczególnego. W końcu, jeśliby cokolwiek konkretnego tam napisał, to już byśmy tego listu na pewno nie dostali. Po tym liście, który dostała Tatiana Sewiaryniec cenzura bardzo wzrosła. Myślę, że w takim rytmie te nasze listy już będą dochodzić. Otrzymujemy od niego nasze listy z powrotem, żebyśmy wiedzieli, które przeczytał. Paczki do niego dochodzą, tu wszystko w porządku”.

Tuż po procesie, pani Olga miała widzenie z synem, o którym opowiedziała, jako pierwszemu, korespondentowi “Radia Swaboda”:

“Tuż po procesie miałam widzenie z synem, Andrejem. 1 lipca, po południu spotkaliśmy się z nim w areszcie śledczym. Rozmawialiśmy około dwóch godzin. I mąż mój i siostra też zdołali się z nim spotkać. Po kolei, bo nie puszczali tak od razu wszystkich, a tylko po dwóch. Nie wyobrażam sobie jak on przez ten cały czas to wytrzymywał, to prawdziwy zuch. Nie zmienił się praktycznie, wciąż pełen poczucia humoru. Wciąż mówił, żeby za niego nie przeżywać, dbać o siebie. Jego wygląd mi się podobał, w końcu przeżywałam wszystko wraz z nim. To prawdziwy zuch. Miejmy nadzieję, że sprawa zakończy się dobrze, bo brak już sił, tak długo to wszystko się ciągnie. chciałabym go jak najszybciej zobaczyć w domu. Poza tym, trzyma się dobrze. Daj Boże mu zdrowie i szczęście, w końcu niczego nie da się przewidzieć. Uważam jednak, że jego miejsce jest w domu ”.

Czy powiedział Pani, czy on sam przyznaje się do winy, czy nie?

– Nie było o tym rozmowy. Ja myślę, że gdyby przyznał się do winy, to nie 2 lata by mu dali a 15. Jednak o tym nie rozmawialiśmy.

– A co on mówił o warunkach przetrzymywania, o zdrowiu?

– Niczego nie mówił. Rozumie Pan, jeśli coś jest nie tak (wiem to od adwokatów), to on sam te sprawy załatwia. Pisze skargi; jak jedna nie pomoże, pisze drugą. Walczy o siebie, nawet tam. Popieram go w tym, zuch chłopak. A co do samopoczucia, to powiedział, ze czuje się dobrze.

– Obiecywali Pani ponowne widzenie z synem?

– Nikt mi niczego nie obiecywał, ale może będzie można spróbować. Może w przyszłym tygodniu. Jak pozwolą, będę szczęśliwa.

– A jak Pani się czuje w związku z całą tą historią?

– Andrej się trzyma i my się trzymamy. Jak długo to potrwa, nie wiemy, ale trzymamy się. Jesteśmy optymistami.

– Odczuwa Pani jakąś presję na siebie, może Pani rozmawiać z dziennikarzami?

– Mnie osobiście nikt niczego nie zabrania. Jestem matką i mam prawo mówić o moim synu, o jego samopoczuciu i zdrowiu. W końcu, jeśli nawet matce-emerytce nie wolno już mieć swojego zdania, to przepraszam, gdzie tu sens? Sława Bogu, mnie nikt niczego nie zabrania.

belaruspartisan.org

 

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые