Mykoła Statkiewicz niepokoi się o los więźniów politycznych Dziadoka i Waśkowicza

Więzień polityczny, były kandydat na prezydenta Mykoła Statkiewicz zatelefonował 12 lipca z mohylewskiego więzienia nr 4 do swojej żony Maryny Adamowicz. W rozmowie tej opowiedział o zdarzeniu, którego był świadkiem w zakładzie karnym.

Według słów polityka, słyszał on krzyki wydawane po białorusku. Następnie poprosił o sprawdzenie w jakiej sytuacji znajdują się więzieni politycznie w tym samym zakładzie co on aktywiści młodzieżowi, Mikołaj Dziadok i Jauhien Waśkowicz.

Maryna Adamowicz:

– Powiedział on, że słyszał dwukrotnie w zupełnej ciszy, w nocy z 6-go na 7-go i z 7-go na 8-go lipca, jak w zamkniętym skrzydle ktoś krzyczał i uderzał, sądząc z odgłosu, metalowym kubkiem o kraty. Przy czym krzyczał w czystym białoruskim, że ma wszystkiego dosyć, że nie wytrzyma dłużej w tej celi, ale i tak nie podpisze wniosku o ułaskawienie.

Według Maryny Adamowicz, Mykoła Statkiewicz poprosił o dowiedzenie się w jakiej sytuacji znajdują się Mikołaj Dziadok i Jauhien Waśkowicz: jak dawno widzieli się z obrońcami, czy z pomocą innych więźniów wywierano na nich ostatnio presję by podpisali wnioski o ułaskawienie?

Według polityka, w jego więzieniu często „przyciska się” więźniów, ale krzyki po białorusku, tym bardziej dotyczące wniosku o ułaskawienie słyszał po raz pierwszy.

racyja.com

 

Другие политические заключённые