Mykoła Statkiewicz: Trzymać się prawdy

Napisać o Statkiewiczu należało już dawno. Przeszkadzały mi w tym bardzo bliskie stosunki z Mykołą. W trakcie kampanii «Tydzień więźnia politycznego» zrozumiałem, że osobisty punkt widzenia zawsze powinien ustępować miejsca obiektywizmowi.

Droga do światła

Pragnę rozpocząć krótką opowieścią, którą opowiadał sam Mykoła Statkiewicz we wrześniu  2006 roku, w swym eseju, napisanym na wsi Błoń, w rejonie puchowiczowskim w Okręgu Mińsk, tam, gdzie był na “chemii”.

«To było na jednym z poligonów na stepie kazachstańskim, gdzie nasz oddział wysłano z północy w celu odbycia ćwiczeń strzeleckich do celów powietrznych. Punkt dowodzenia brygady, za którego oprzyrządowanie odpowiadałem, rozmieszczony był w bunkrze z bardzo trudnym dostępem, podobnym do labiryntu z przeszkodami. Pewnego dnia musiałem pilnie wyjść na powierzchnię, a miejscowy instruktor powiedział, że jest jeszcze jedno proste wyjście – ciemny korytarz. Zamknął za mną drzwi pancerne i okazałem się w całkowitych ciemnościach. Chciałem wrócić do sali sterowni w punkcie dowodzenia, gdzie na dużej powierzchni świeciły zielone i niebieskie monitory i plansze. Ruszyłem w przód i wyciągnąłem rękę przed siebie. Prawie natychmiast natknąłem się na chłodną ścianę korytarza. Zmieniłem kierunek. Znów dość szybko – ściana. Z czasem, coraz rzadziej trafiając na ściany wybrałem kierunek, który wyprowadził mnie do podobnych drzwi pancernych, za którymi było niebo i zalany słońcem step».

Symboliczne wspomnienie

Przyszły żołnierz, naukowiec i polityk urodził się 12 sierpnia 1956 roku we wsi Liadno w rejonie Słuckim. Jego rodzice byli nauczycielami, stąd wraz z nauką życia rozpoczęła się dla niego od pierwszych dni inna nauka – myślenia. Sam ród Statkiewiczów wywodzi się z rdzennej szlachty białoruskiej, herbu “Kościesza”, którego oprócz nich używało ponad 200 rodów białoruskich, ukraińskich, litewskich i polskich, w tym i przodkowie polskiego marszałka Józefa Piłsudskiego.

Matki Mykoły niestety nie ma już na świecie, podczas gdy jego ojciec, Wiktor Pawłowicz, nie bacząc na sędziwy wiek (86 lat) i wiele chorób (rak, wrzody żołądka) mieszka w Baranowiczach po dziś dzień, będąc dla wielu przykładem męstwa i szlachetności.

Każdego  9 maja otrzymuje życzenia od miejscowych aktywistów ruchu demokratycznego. W czasie wojny, jako młody mężczyzna pomagał partyzantom, wraz z dziadkiem Mykoły Statkiewicza. Brali oni również udział w akcjach dywersyjnych: podcinali słupy telefoniczne zakłócając komunikację wojsk faszystowskich. Kiedyś wpadli na niemieckiego żołnierza, który strzelił do Wiktora, tego jednak zasłonił swoim ciałem ojciec.

Na początku kwietnia  2011 roku, niektóre źródła internetowe powiadamiały o tym, że Wiktor Pawłowicz Statkiewicz wyjechał z Białorusi na Ukrainę, gdzie mieszka jego starszy syn, Aleksander. W rzeczywistości odwiedzał go jedynie, przy okazji ślubu jego wnuka, Andreja. Tam i spotykał się z pozostałymi wnukami – Katią i Anią – córkami Mykoły, które wraz z rodzinami pojawiły się na weselu przyjechawszy z Niemiec. Katia doktoryzowała się i pracuje wraz z mężem w korporacji “Audi”. Ania pozostała gospodynią domową, wychowując małego synka Lionię, jej mąż jest przedsiębiorcą.

Żołnierski wybór

W karierze wojskowej, służba w wojskach obrony przeciwlotniczej nie wróży zawrotnych awansów. O generalskich lampasach nikt tam prawie nie marzy, nawet dojść do podpułkownika czy pułkownika to rzecz trudna. Jedyne, co może tam przyciągać, to nieobecność «czynnika ludzkiego», czyli żołnierzy. To armia intelektualno-techniczna. W WOPL więcej się myśli niż biega.

Może to właśnie pokierowało wyborem ścieżki służby Mykoły Statkiewicza. A wówczas status wojskowego w społeczeństwie był w poszanowaniu. Stąd rekruckie pagony  pozwalały ubogiej rodzinie nauczycielskiej nie martwić się o przyszłość syna.

W 1973 roku Mykoła Statkiewicz wstąpił do Mińskiej Uczelni Inżynierii Rakietowej WOPL, którą z sukcesem ukończył w  1978. Otrzymał przydział za krąg polarny, konkretnie do Okręgu Murmańskiego.

Posłużył tam jedynie cztery lata, w tak krótkim okresie jednak wiele dokonał. Został uznany za najlepszego oficera w swojej specjalizacji w jednostce WOPL mającej za zadanie ochronę całego obszaru dalekiej Północy europejskiej części ZSRR. Tam też otrzymał tytuł mistrzowski w klasyfikacji wojskowej.

W roku 1982 wrócił do alma mater gdzie został adiunktem i w ciągu kilku lat obronił pracę i został wykładowcą.

Azymut polityczny

Wielu na miejscu Statkiewicza zaprzestałoby wszelkiej innej aktywności. Czegóż jeszcze potrzeba w życiu? Prestiżowe stanowisko, dobra pensja, perspektywy kariery… Tym bardziej, że wszystko układało mu się jak najlepiej. W czasie służby w MUIR napisał on ponad 60 prac naukowych z zakresu dowodzenia, ergonomii i psychologii społecznej. Napisał kilka dzieł i miał skierowanie do przewodu doktorskiego.

Zapewne dziś mógłby być już doktorem, profesorem. I generałem. Jak niektórzy dziś, którzy w tamtych czasach mieli mniej gwiazdek na pagonach.

Na przykład, były major Szejman. Zresztą, właśnie dzięki niemu zapisałem się w historii naszego kraju. To było 15 września1992 roku, gdy członkowie świeżo zorganizowanego z inicjatywy Mykoły Statkiewicza Białoruskiego Stowarzyszenia Wojskowego i oficerowie rezerwy składali ślubowanie wierności Białorusi. Mój podpis znajduje się na jednej karcie z podpisem Wiktora Szejmana.

Dodam tylko, że ta znana rodzina nie była jedynym wyjątkiem na tej liście. Wziąwszy otoczenie obecnego prezydenta, można w nim ujrzeć nazwiska tych, co ówcześnie deklarowali swoją  «demokratyczność». Dajmy na to, dzisiejszego ministra informacji Aleha Proleskowskiego…

Rozdroża

Ta wielotysięczna akcja społeczna skłoniła rząd do przyjęcia przysięgi wierności niezależnej i suwerennej Białorusi od wszystkich oficerów sił zbrojnych. Nikt wówczas nie wyobrażał sobie, że za kilka lat słowa przysięgi będą dotyczyć nie tylko kraju, ale i prezydenta…

Wróćmy jednak do biografii Mykoły Statkiewicza, opublikowanej na jego stronie internetowej: «Jeszcze przed rozkładem Związku Radzieckiego opracowałem i opublikowałem koncepcję armii białoruskiej, wdrażaną później, po ogłoszeniu przez nasz kraj niepodległości. Na początku roku 1991 na znak protestu wobec zdławienia czołgami demonstracji w Wilnie, opuściłem szeregi KPZR. 20 sierpnia 1991 jeden z żołnierzy białoruskich publicznie wystąpił przeciw puczowi w Moskwie. Wówczas ogłosił on powstanie Białoruskiego Stowarzyszenia Wojskowego (BSW), którego celem była organizacja armii białoruskiej, obrona niepodległości i historyczno-patriotyczne wychowanie społeczeństwa».

Proszę zwrócić uwagę na daty. Wtedy nikt nie był pewien, kto zwycięży. Natomiast jednoznacznie można było stwierdzić coś innego: żołnierz Mykoła Statkiewicz bardzo dobrze wiedział co czeka jego i jego sojuszników w przypadku porażki.

I jeszcze bardzo ważny moment. W roku 1993 Mykoła Statkiewicz sprzeciwił się układowi zbiorowego bezpieczeństwa wobec państw wojujących (Armenii, Tadżykistanu i in.), na warunkach którego Białoruś zobowiązana była wysyłać swoich żołnierzy na obce wojny. Za ten ruch został on zwolniony ze służby. Stało się to w miesiąc przed obroną pracy doktorskiej.

Po szerokiej kampanii społecznej wspierającej Statkiewicza parlament Białorusi jednak ratyfikował układ zbiorowy, pod warunkiem nie wysyłania naszych żołnierzy do «punktów zapalnych».

Kalejdoskop partyjny

Dobrze znam sprzeczne opinie różnych osób na temat tego, co działo się i dzieje w środowisku socjaldemokratów białoruskich. Tu jednak podchodzę do tematu biograficznie. Pozostawiam tedy za nawiasem wszelkie komentarze. Ograniczę się jedynie do konstatacji faktów i jednej uwagi: białoruscy socjaldemokraci mogą być nazwani rekordzistami w dziedzinie wewnętrznych rozłamów. I w każdym z takich wypadków u podstaw rozłamu leżał problem przywództwa.

Mykoła Statkiewicz trafił do tego obozu prawie od początku jego istnienia, gdy w marcu roku 1991, z inicjatywy Michała Tkaczowa zorganizowano białoruską partię socjaldemokratyczną Gramada. Przeowdniczącym został wówczas Michał Tkaczou, zastępcą – Aleh Trusou. W rok po przedwczesnej śmierci Tkaczowa, Trusou przejął kierownictwo partii, gdzie pozostał do lata roku 1995.

W 1995 roku Aleha Trusowa zastąpił Mykoła Statkiewicz. W 1996 socjaldemokratyczna Gramada zjednoczyła się z Partią Porozumienia Narodowego i powstała białoruska partia socjaldemokratyczna  (Narodna Gramada). Mykoła Statkiewicz stanął na jej czele.

W roku 2005 zorganizowano jeszcze jedną próbę zjednoczenia i nastąpił rozłam. Powstała BPSD (Gramada), której liderem został Aleksander Kozulin. Dziś BPSD (Gramada) znajduje się pod kierownictwem Iriny Wesztard. Stronnicy Mykoły Statkiewicza stworzyli komitet organizacyjny ds stworzenia Odnowionej Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej (Narodna Gramada), na przewodniczącego której został wybrany.

Ciernisty szlak

W trakcie swej działalności politycznej Statkiewicz był ponad 30 razy aresztowany, zwykle na 24H lub które kończyły się grzywną, 3 razy wszczynano przeciw niemu sprawy karne, z czego dwa wyroki były bezwarunkowe.

W roku 2005 wraz z Pawłem Sewiaryńcem został skazany na 3 lata ograniczenia wolności za zorganizowanie pokojowej manifestacji przeciw fałszerstwom referendalnym.  Referendum to dało prezydentowi prawo bezterminowego sprawowania urzędu.

W trakcie «chemii» przez rok pracował jako elektromechanik w zakładzie w Baranowiczach, potem był ślusarzem w Kołchozie. W 2006 międzynarodowa organizacja «Amnesty International» uznała Mykołę Statkiewicza za więźnia sumienia. W lipcu 2007 roku został uwolniony w ramach amnestii.

W roku 2009 kongres «Europejskiej Koalicji», któremu Statkiewicz przewodniczy od 2003, wysunął jego kandydaturę na prezydenta w wyborach roku 2010 . 19 grudnia 2010 brał on udział w demonstracji na placu Październikowym i Niepodległości. Po rozpędzeniu demonstracji został on zatrzymany.

26 maja 2011 sąd rejonu leninowskiego w Mińsku, pod przewodnictwem sędziny Ludmiły Graczewej skazał go na 6 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Obecnie Mykoła Statkiewicz to jedyny były kandydat na prezydenta pozostający w więzieniu.

Szczegóły jego aresztowania i przeniesienia do kolonii nie będą tu konieczne. Odsyłam w tym celu do wirtualnej biblioteki, gdzie w moich książkach  «Pod prąd» i «Życie po wyroku» wszystko można znaleźć. Adres http://kamunіkat.org/usіe_knіhі.html?pubіd=20069. O wszystkim w szczegółach opowiada tam żona Mykoły, Marina Adamowicz.

Co najistotniejsze, polityczne szlaki Mykoły Statkiewicza definiuje zawsze jedno – że w dowolnych warunkach zawsze trzymał się prawdy. dziś ponosi tego konsekwencje. Mimo to nie podpisuje żadnych kornych próśb o ułaskawienie.

novychas.info

Другие политические заключённые