Natalia Radzina: “Zdrowie i życie więźniów politycznych jest w poważnym niebezpieczeństwie”

Mówi się dziś dość dużo o tym, że należy wymagać uwolnienia więźniów politycznych w Białorusi, ale prawie wcale nie mówi się o tym, w jakich warunkach przychodzi żyć więźniom sumienia. Redaktor strony “Chartia-97″ Natalia Radzina spędziła niejeden miesiąc w tzw “amerykance” – areszcie śledczym KGB. O torturach, szczególnie wobec więźniów politycznych, jej strona pisze dość często. O tym i innych aspektach dziennikarka opowiedziała stronie palitviazni.info.

Natalia Radzina: Można rzec, że presja na więźniów politycznych stale rośnie. A ich obecne warunki przetrzymywania porównać można do tortur. Po pierwsze, więźniowie są trzymani w nieludzkich warunkach. Często są zamykani do karceru, pojedynczych cel. Administracja wiezień odmawia przekazywania paczek więźniom, co z kolei dowodzi, że ludzie niejednokroć prawie głodują. Oprócz tego, skazanych często i bez uprzedzenia izolują od rodziny i bliskich, odmawiając im widzeń. Często się obserwuje, że korespondencja nagle się urywa, krewni i bliscy przestają otrzymywać jakichkolwiek wiadomości od skazanych. Często również ogranicza się do nich dostęp adwokatom, co jest bezprawne. A robią to w celu zmuszenia więźniów politycznych do napisania wniosków o ułaskawienie do dyktatora. Rzecz jasna, również by tych ludzi “zresocjalizować”, by po wyroku przynajmniej trzymali się z dala od polityki.

– Ale nawet jeśli władze otrzymują od więźniów wnioski o ułaskawienie, to wcale nie oznacza, że taki wiezień szybko wyjdzie na wolność. Po co więc takie kroki?

Natalia Radzina: Jest dokładnie tak. Choć według prawa Łukaszence przysługuje prawo łaski bez wniosku z jego strony. Wygląda jednak na to, że ma to znaczenie dla dyktatora. Zapewne by się do niego zwracano. To ewidentne znęcanie się , inaczej tego nie wolno nazwać. I trzeba o tym głosić na cały świat. Ujawniać, co dzieje się w więzieniach z więźniami politycznymi. Przecież za kratkami oni wszyscy są całkowicie bezbronni. W każdej chwili mogą im zrobić co chcą, nawet zabić.

-Czy dla władz kraju to już nawet nie ludzie, a “towar” handlowy, przydatny do demonstrowania siły?

Natalia Radzina: Tak, dyktator Aleksandr Łukaszenka od zawsze handluje ludźmi. To taki swoisty “handel niewolnikami” dwudziestego pierwszego wieku, do tego w centrum Europy. Ludzi za kratami starają się złamać wszelkimi sposobami, torturami, znęcaniem się. Później Łukaszenka mógł oferować tychże ludzi Zachodowi w ramach wymiany za cofnięcie sankcji, lub za wprowadzenie określonych preferencji. To dzieje się teraz. Na przykład, wszyscy z niecierpliwością oczekujemy uwolnienia Dzmitrija Daszkiewicza. I pragnę zaznaczyć, że o jego uwolnieniu mówi się, że jest niemalże przedterminowe. Wygląda na to, że to niemalże gest dobrej woli ze strony dyktatora. Tymczasem Dzmitrij Daszkiewicz odbywa wyrok rozszerzony. Bezprawnie zasądzony po tym, jak odsiadywał już pierwszy swój wyrok.

– W jaki więc sposób powinna być tworzona polityka państw Unii Europejskiej wobec oficjalnego Mińska?

Natalia Radzina: Nie należy mówić o amoralności Zachodu – to nie tak. Problem tkwi w tym, że Zachód nie ma żadnych konkretnych propozycji strategii wobec reżimu Łukaszenki. Są półśrodki, brakuje jednak strategii wiodącej wobec tego, co mamy robić z tym reżimem w sercu Europy. Jest jednak jasne, że dyktator rozumie wyłącznie język siły. I gdyby Unia Europejska kontynuowała wprowadzanie sankcji, tak, jak to było w związku z uwolnieniem Andreja Sannikowa i Dzmitrija Bondarenki, ponieważ ich uwolnienie było przede wszystkim wynikiem nasilonych sankcji, wówczas wszyscy więźniowie polityczni byliby już na wolności. Dlatego kontynuowanie sankcji wobec reżimu i najbliższego otoczenia Łukaszenki jest koniecznością. Zamiast tego rozpoczyna się handel. Zachód wstrzymuje politykę dalszych sankcji. Widzimy teraz, że niektóre sankcje w ogóle zaczynają być odwoływane, w tym wobec ministra spraw zagranicznych Białorusi, Uladzimira Makieja. I znów wracamy do handlowania, podczas gdy stawką jest ludzkie życie.

– Jeśli jednak uzyskuje się świadomość i zrozumienie sytuacji, to dlaczego ta wciąż się powtarza?

Natalia Radzina: Sytuacja wygląda tak, że najważniejszą sprawą jest uwolnienie ludzi. Należy koniecznie uwolnić więźniów politycznych. Mówiłam już, że ich zdrowie, a nawet życie jest zagrożone i to poważnie. Należy jednak pamiętać i o tym, że liczy się również dalszy los kraju, praw człowieka w tym kraju. I nie dialog z Łukaszenką powinien być kolejnym krokiem, przedstawianie mu jakichkolwiek preferencji, zdejmowanie sankcji, udzielanie kredytów. Należy wystąpić ze zdecydowanym żądaniem zaprzestania wszelkich represji wobec osób reprezentujących odmienne poglądy. Jeśli do tego nie dojdzie, sytuacja w kraju pozostanie bez zmian. I właśnie to dziś obserwujemy. Ponieważ po uwolnieniu więźniów politycznych, po pewnym czasie za kratkami wylądują kolejni przeciwnicy reżimu, w sposób w jaki ta smutna historia trwa już od ostatnich dwudziestu lat…

palitviazni.info

Другие политические заключённые