Nasta Daszkiewicz: Dzmitrija z więzienia witać będzie gęś z jabłkami

Młodzieżowa aktywistka, Nasta Daszkiewicz (Położanka) nie raz doświadczyła prześladowań ze strony władz za swoje przekonania polityczne , а jej mąż, lider “Młodego Frontu” Dzmitrij Daszkiewicz, znajduje się obecnie w grodnieńskim więzieniu. W tymże zakładzie karnym w zeszłym roku para wzięła ślub,  26 grudnia, choć zamiar taki mieli już w 2010. Nasta Daszkiewicz opowiedziała w nowym wydaniu programu «Stalkerzy Wolności» historię swojej miłości, więziennego małżeństwa i oczekiwania na męża.
«To był czas wyborów prezydenckich, a to był czas, gdy Dzmitrij nie chciał o niczym słyszeć. Był przekonany, że po wyborach pozostanie w więzieniu i dla niego, człowieka odpowiedzialnego byłoby nieuczciwością rozważać poważne związek w sytuacji zagrożenia aresztowaniem.

Później, co prawda, gdy już go posadzili, oboje wszystko sobie przemyśleliśmy. No i.. perspektywa straty siebie nawzajem, bo w więzieniu białoruskim zupełnie się nie wie co człowieka czeka, – doprowadziła nas do niejakiej paniki, a raczej dążenia, by móc się prędzej zobaczyć. Stąd postanowiliśmy czym prędzej się pobrać i naprawić poprzednio popełnione błędy w naszych stosunkach. O ile wtedy mnie aresztowali i groził mi artykuł, z którego mogłam dostać od 5 do 15 lat, to aż boję się myśleć, o czym wtedy myślał Dzmitrij. A kiedy przeczytałam jego listy do mojego ojca, które pisał, gdy byłam w “Amerykance”, stało się jasnym, że on był w najzwyklejszym szoku w wyniku tego co się działo i tego, co stać się mogło, na co mieliśmy bardzo niewielki wpływ. Jednak nasi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie dostawali po 25 lat łagrów, jakoś przeżywali i wracali. Dziś rzeczywistość, chwała Bogu, inna, ale w sumie to kto to wie…

Zanim dotarliśmy z nim do kolonii w Gorkach, zanim przygotowaliśmy wszystkie dokumenty, okazało się, że on nie ma paszportu. zaczęło się dłuuugie czekanie, walka o paszport, by móc się zobaczyć przez dziesięć minut przy ślubie.

Myślę, że władze, ci zwyrodnialcy zajmujący się Dzmitrijem celowo odwlekali moment ślubu. Doprowadzili do tego, że u Dzmitrija już nie było żadnych widzeń ani paczek. Teraz znajduje się pod najostrzejszym rygorem, w najsurowszych warunkach i wszystko co dostał to możliwość porozmawiać ze mną przez dwie godziny przez szybę. Skorzystałam z tej możliwości natychmiast, ze strachu, że przez jakiś niedopięty guzik znów go tej możliwości pozbawią.

W pierwszych dniach stycznia przyjechałam do grodnieńskiego więzienia. Nie wiedział o tym, ponieważ nie zapowiadałam mu tego, by nie było niespodzianek. Przyprowadzili go ze spacerniaka do pokoju, gdzie zobaczył mnie. To było nasze jedyne spotkanie na ponad dwa lata.

Moja decyzja ślubu w więzieniu to wyzwanie postawione samej sobie, gdzie najważniejsze to pamiętać komu w tym wszystkim jest trudniej. Ja jestem przekonana, że trudniej mają matki, których dzieci siedzą w więzieniach, o wiele trudniej, niż kobieta, której ukochany siedzi za kratkami.

Wciąż śni mi się jego uwolnienie. Innych snów związanych z Dzmitrijem nie pamiętam. Dlatego chwila jego uwolnienia śni mi się od momentu, gdy zamknęli go w ‘Wołodarce”.

Jak się spotkamy – o tym staram się nie myśleć, ponieważ wiem, że będzie i tak inaczej, niż sobie wyobrażam. Śni mi się czasami, że jadę dokądś i to on mnie tam spotyka, nie ja jego. Dlatego ilekroć wyjeżdżam na egzaminy albo w jakichś sprawach, zawsze instruuję przyjaciół co robić i gdzie mnie szukać, jeśli wypuszczą Dzmitrija.

Jestem z natury optymistką, a i Dzmitrij trzyma się dzielnie. Nawet już nie wiem kto kogo bardziej wspiera, ja Dzmitrija, czy on mnie. I wiem, że wszystko będzie u nas pięknie, a dokładnie jak będzie, to już nieistotne.

Co przygotuję na spotkanie? W każdym liście Dzmitrij pisze o gęsi w jabłkach. Trzeba będzie gęś złapać i jabłek nazbierać”.

svaboda.org

Другие политические заключённые