Po co Alesiowi nowy zegarek?

Więzień polityczny, Aleś Bialacki, w swoim ostatnim liście do żony potwierdził, że otrzymał paczkę i szczególnie dziękuje za przesłany mu zegarek.

«To już trzeci zegarek, który miał za cały okres uwięzienia w kolonii karnej. Pierwszy zepsuł się, drugiemu urwał się pasek, przez co rozbił się. Niechby się chociaż tym pocieszył!», — skomentowała wiadomość Natalia Pińczuk.

Po co więźniowi zegarek w kolonii karnej, gdzie jak się zdaje, wszystko odbywa się według ścisłego rozkładu dnia? Natalia Pińczuk tak wyjaśnia to pytanie:

«Nie wiem dokładnie, sądzę jednak, że właśnie surowy rygor czasowy wymaga szczególnej punktualności i dokładności. W czasie, gdy odwiedzałam tę kolonię, miałam szansę prześledzić jak to jest tam urządzone. Chwila roztargnienia może tam spowodować ukaranie więźnia. A to może prowadzić do ograniczenia prawa otrzymywania paczek, telefonów, a nawet widzeń z bliskimi. Ponadto, Aleś może również potrzebować spojrzeć na zegarek w trakcie roboczego dnia. Gdy kończy się zmiana, pojawia się zmęczenie i dobrze jest wiedzieć ile zostało czasu pracy. To bardzo ważna kwestia psychologiczna. Będąc na wolności, nie mamy pojęcia, jak taki drobiazg może wpływać na kondycję człowieka uwięzionego».

Aleś Bialacki znajdujący się w Kolonii Babrujskiej pracuje jako pakowacz wyrobów szytych przez innych współwięźniów. W swych listach, Aleś informuje, że pracy ma naprawdę dużo.

Bojownik o prawa człowieka, Aleś Bialacki, został skazany na 4,5 roku pozbawienia wolności za ukrywanie znacznych dochodów uzyskiwanych zza granicy. W sądzie Bialacki wyjaśniał, że dochody te były przeznaczone na pomoc poszkodowanym w wyniku politycznych represji na Białorusi.

Другие политические заключённые