Dmitrij Daszkiewicz: Nie zabijajcie w ludziach człowieczeństwa!

Nikogo nie wolno poddawać torturom, okrutnemu, nieludzkiemu traktowaniu i karom, które niszczą ludzką godność – głosi artykuł 25 białoruskiej konstytucji. Wydawałoby się, że w więzieniu człowiek powinien zachować to konstytucyjne prawo. Również w Kodeksie Karnym znajduje się zapis: „Skazani nie powinni być poddawani okrutnemu, nieludzkiemu traktowaniu, ani takiemu, które niszczy ich godność” (artykuł 10 Kodeksu karnego wykonawczego).

Jednak, niestety, cytaty te w większości przypadków pozostają jedynie pięknymi słowami i nie odpowiadają rzeczywistości. Nawet na wolności każdego dnia trzeba walczyć o prawo do bycia człowiekiem, a o białoruskich więzieniach lepiej nie mówić – to miejsca, gdzie cynicznie i konsekwentnie niszczy się w człowieku wszystko, co ludzkie, pozbawia się go resztek człowieczeństwa, stosując przemoc moralną (która jest nawet gorsza niż ta fizyczna).

Przytoczę przykład tylko jednego z zakładów tak zwanego białoruskiego systemu „wychowawczego” – więzienia nr 2 w Witebsku.

Więzienie nr 2 z zewnątrz wydaje się dosyć uporządkowanym zakładem: wszędzie są kafelki, szyby zespolone w oknach i nowe łazienki. Jednak jeśli wziąć pod uwagę niektóre niuanse, to lepiej byłoby bez kafelków i ze starymi łazienkami. Podstawowy niuans, nikt by o tym nie pomyślał, tkwi w łyżce. W więzieniu nr 2 więźniowi kategorycznie zabrania się posiadania łyżki. W czasie swojego pobytu w tym „cudownym” zakładzie w żaden sposób nie mogłem zrozumieć, gdzie tu jest logika.

Na moje pismo do naczelnika więzienia z prośbą o uzyskanie pozwolenia na posiadanie łyżki, odmówiono mi, wyjaśniając, że w celi nie będę miał jak jej umyć. Takie „wyjaśnienie” jest poniżej wszelkiej krytyki, ponieważ administracja daje każdemu więźniowi aluminiowy kubek i wymaga, by utrzymywać go w takiej czystości, żeby aż błyszczał. Trzeba zaznaczyć, że więźniowie – by uniknąć karceru – czyszczą swoje kubki gazetami godzinę lub dwie dziennie. Ponadto, podczas obiadu  drugie danie jest podawane w tym samym talerzu, co pierwsze – w aluminiowym talerzu, który należy umyć, żeby dostać drugie danie. Wychodzi na to, że administracja wymaga, by myć kubek i talerz, a zabrania posiadania w celi łyżki, argumentując, że nie można jej umyć. W konsekwencji powstaje nadzwyczaj logiczny i uzasadniony system.
Zgodnie z tym systemem, kiedy chce się zrobić kawę lub rozmieszać cukier w herbacie, trzeba użyć etui na szczoteczkę do zębów lub tubki od pasty do zębów. Czy to nie okrucieństwo? Jak można w ogóle coś takiego wymyślić! Nie mówię już o tym, że z tych kubków (które więźniowie nazywają „zeczkami”[1]) nie sposób wypić czegoś gorącego, żeby nie poparzyć ust – duraluminium zawsze jest bardziej gorące niż jego zawartość. Nie mówię o tym, że kubek nie ma ucha, więc trzeba go zawijać w gazety i w ten sposób nosić wrzątek od gniazdka – które znajduje się przy podłodze obok drzwi – do stołu. Nie mówię o tym, że gdy chce się ugotować kaszę w porze innej niż obiadowa, również służy do tego kubek (jeśli łyżka jest zabroniona, to talerz – tym bardziej!). Kaszę trzeba jeść – słusznie! – za pomocą etui na szczoteczkę do zębów lub tubką od pasty do zębów (ale to już dla amatorów).

A zatem, czy można  taki porządek rzeczy nazwać porządkiem odpowiadającym ludzkiej godności? Co Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Białorusi wyprawia z więźniami? Nie można zapominać, że w areszcie tymczasowym znajdują się również de iure ludzie niewinni i nawet w naszym kraju niektórzy starają się udowodnić swoją niewinność. Ale nawet jeśli człowiek jest winny przestępstwa, to który kodeks zezwala na stosowanie przemocy! Która ustawa zakazuje używania łyżki? Który akt normatywny nakazuje gotować kaszę jedynie w aluminiowym kubku i jeść ją za pomocą etui na szczoteczkę do zębów?

Dlaczego nie można pozwolić człowiekowi, jeżeli jeszcze jest człowiekiem, a nie dzikim zwierzęciem, żeby miał talerz, normalny plastikowy kubek z uchem, i na koniec  – łyżkę? Czy spowoduje to pojawienie się przestępczości w areszcie tymczasowym? Czy naprawdę podniesie się bunt? Czy zachwianiu ulegnie proces „resocjalizacji”?

Ależ nie, białoruskie zakłady karne nie dążą do resocjalizacji. Z jakiegoś powodu białoruskie więzienie kieruje się innymi celami: poniżyć, moralnie upokorzyć człowieka, spowodować, by zapomniał o tym, że jest człowiekiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boga. Zresztą, jeśli przyjąć, że więzienie jest taką mini-kopią naszego państwa, to wszystko staje się jasne. Ale czy nie wydaje się Wam, Panowie, że cel, który osiągacie jest odwrotny do oczekiwanego? Czy nie zdajecie sobie sprawy, że znęcając się, tylko rozdrażniacie ludzi? Czy naprawdę jeszcze nie rozumiecie tego, że, wcześniej czy później, ostatni będą pierwszymi, a pierwsi – ostatnimi? Co w tłumaczeniu na naszą rzeczywistość oznacza: wcześniej czy później ci, którzy dzisiaj jedzą, używając etui na szczoteczki do zębów, jutro będą jeść łyżkami, a ci, którzy dzisiaj jedzą łyżkami, jutro będą jeść, używając etui na szczoteczki do zębów. Co będziecie wtedy robić, patrycjusze, może będzie wam potrzebna łyżka? Być może, tylko nie wiem, czy wam ją dadzą. Ja bym dał – ze strachu przed Sądem Najwyższym. Ale ci, którzy byli przez was tak długo i konsekwentnie resocjalizowani, mogą nie dać. Być może, sami daliście im do tego moralne prawo?”
Tłumaczenie: Belarusskij partizant, 2free.eu

Другие политические заключённые