Dzmitrij Drozd: Bez nacisków UE i USA więźniowie polityczni nie wyjdą na wolność

Były więzień polityczny jest przekonany, że wyszedł na wolność, tylko dzięki naciskom i presji ze strony Zachodu. Białoruś nazywana jest ostatnią dyktaturą w Europie. Aleksander Łukaszenka uważa, że jeśli wyśle on swoich oponentów za kratki, wychowa ich i zmieni. Młody historyk, Dzmitrij Drozd, jeszcze niedawno był więźniem politycznym. Ale nie zmienił się w więzieniu, a jego rodzina przez tę niesprawiedliwość znalazła nowych przyjaciół,  jak informuje Cesky rozhlas (tłumaczenie — inosmi.ru).

Minął ponad rok, a on znowu wchodzi do mieszkania Zoji Drozd na obrzeżach Mińska. Jeszcze w ubiegłym roku ta drobna kobieta była zrozpaczona. Jej syn znalazł się za kratkami.

“Myślałam, że zatrzymano go na godzinę, dwie. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że znajdzie się w więzieniu. I za co, przecież on nigdy nic złego nie zrobił.”  — mówiła rok temu Zoja Drozd.

38-letniego Dzmitrija skazano na 3 lata.

“Pisze dużo, prawie każdego dnia. Mam już całą skrzynkę listów od niego. Jest historykiem. Napisał już kilka książek, pisze zawsze chętnie. Widzieliśmy się do tej pory tylko raz” – mówiła podczas ostatniego spotkania Zoja Drozd.

Po roku na wolności 

Dzmitrij po roku został nieoczekiwanie zwolniony. “To jest niezapomniane uczucie. Kiedy przekazano nam, że jest wolny i jedzie do domu, cieszyłam się jak każda matka cieszy się z powrotu swojego syna.” – opowiada Drozd.

Dzmitrij Drozd obecnie studiuje na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie otrzymał stypendium. Jest ostrożny, dlatego też schodzimy do piwnicy jednego z domów.

“Wiedziałem, że wcześniej, czy później zostanę zwolniony i, że nie spędzi w więzieniu 3 lat. Kiedy czytałem w gazetach, jak Ameryka i Europa wywierają presję na Łukaszenkę, pojawiła się nadzieja. Gdyby nie USA i Europa siedzielibyśmy do tej pory. Na 100 procent” – powiedział Dzmitrij Drozd.

Nowi przyjaciele 

Zoja Drozd wierzyła, ze więzienie nie zmieni jej syna.  “Powiedziałam mu, że tego już wystarczy, by nie zajmował się już polityką. Ale powiedział, że nie może w taki sposób”.

“Więzienie powinno być zakładem poprawczym, powinno było mnie zmienić. Powinienem był zrezygnować z mojego krytycznego opozycyjnego myślenia. Ale pobyt w więzieniu wywołał zupełnie inny efekt” — przyznaje Dzmitrij Drozd.

Jego historia wpłynęła na całą rodzinę.

“Wcześniej ani razu nie aresztowano go, w naszym domu w ogóle nikt nie interesował się polityką. Jego sprawa wszystkim nam otworzyła oczy i zrozumieliśmy, co dzieje się w naszym kraju”, – mówi młodsza siostra Dzmitrija, Natasza.

Zatrzymanie młodego historyka paradoksalnie miało pozytywny skutek. “Mam wielu nowych przyjaciół. Wspólne cierpienia nas zbliżyły. Dzwonimy do siebie, odwiedzamy się, chociaż synowie już nie są za kratami” – mówi mama Drozda. A jego siostra dodaje: “Zdziwiło nas, że zupełnie obcy ludzie proponują nam pomóc, Dzwonili do nas, wysyłali listy. To było niezwykle wzruszające”.

W jednej chwili za kratkami 

Dzmitrij Drozd podkreśla, że również złe doświadczenia coś nam dają, uczą nas, “To jednoznacznie, było bardzo ważne doświadczenie. Jako historyka zawsze interesowało mnie, jak to jest być w więzieniu. W co trzeciej białoruskiej rodzinie ktoś siedział w więzieniu. Za bolszewików, rządów Stalina, czy teraz.”

Na podłodze, w mieszkaniu Zoji Drozd leżą dziesiątki kopert i listów. Widoczne wspomnienia i strasznym okresie w przeszłości. Dzisiaj Dzmitrij kończy naukę w Warszawie, a jego mama, w końcu śpi spokojnie.

“Mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz, kiedy mój syn znalazł się w więzieniu. Ale tutaj, na Białorusi, w jednej chwili można znaleźć się w więzieniu” –   przestrzega Zoja Srozd.

charter97.org

 

Зьвязаныя навіны:

Другие политические заключённые