Więźniowie polityczni są łamani psychicznie

Więzień polityczny Aleksander Franckiewicz został wypuszczony z karceru, gdzie odbywał wyrok 10 dni za to, że odmówił sprzątania.  

Mama więźnia, Tatiana Franckiewicz uważa, że w ten sposób administracja kolonii próbuje wymusić na nim podpisanie prośby o ułaskawienie, nie wierzy jednak, że to może stać się podstawą do uwolnienia syna.   Po 16 dniach z karceru wyszedł Siarhiej Kawalenka. Jego żona, Aliona, uważa, że na jej mężu próbuje się wymóc przyznanie się do winy.

“Nic nie wiem na pewno, dowiedziałam się, że wyszedł z karceru od pracowników kolonii. Wiem, że zaczęto wywierać na niego presję i niewiadomo dlaczego przenieśli go do karceru i do tego jeszcze na tak długi czas (…).Chciał jak najszybciej być w domu, tym bardziej, że obiecali mu, że do 3 lipca będzie wolny, ale wszyscy znają ich „obiecanki”. Wtedy napisał on jedno zdanie o ułaskawieniu, potem zaczęto od niego żądać przyznania się do winy. Siarhiej jednoznacznie odmówił i powiedział, że nigdy tego nie zrobi, dlatego, że nie poczuwa się do winy, żadnej winy po jego stronie nie ma. Oni muszą całkowicie zniszczyć człowieka – wtedy, możliwe, że wypuszczą. Nie mam jednak w tej sprawie szczególnych złudzeń” – powiedziała Aliona Kawalenka.

Tatiana Franckiewicz również opowiedziała, że na jej syna wywierana jet presja, po to, by podpisał on prośbę o ułaskawienie:

„Wszystko zaczęło się od tego, jak do kolonii zaczął przyjeżdżać Litwiński – ten śledczy, który aresztował chłopców. Dlatego też, uważam, że zaczęła się presja, by złamać ich, by sami podpisali prośby o ułaskawienie. Jeśli nie napiszą, to mogą zrobić to, co zrobili z Dzmitrijem Daszkiewiczem:zrobią z nich złośliwych naruszycieli porządku. Syromalatau napisał, ale jego do tej pory trzymają w kolonii. Kawalenka też napisał, a wrzucono go do karceru za rzekome przewinienie. Coraz bardziej dokręca się śruby w stosunku do naszych wszystkich 14 chłopców,coraz silniej próbuje się na nich wywierać presję.  Nie wierzę, że nawet jeśli napiszą prośby o ułaskawienia, to ich od razu wypuszczą.  Możliwe, że zdarzy się taki przypadek jak z Sannikauem i Bandarenką. A potem powiedzą, przecież wypuściliśmy więźniów politycznych, wypełniliśmy warunki. To samo będzie z tymi dwoma, którzy podpisali prośby – nadarzy się okazja, wypuszczą ich, żeby powiedzieć potem, że zrobili gest, ważny krok i wypuścili więźniów politycznych. Tego na pewno, domagają się i od pozostałych, żeby napisali, a potem, w odpowiednim momencie będą nimi handlować.”

 

Другие политические заключённые